Cassidy
Następnego ranka po przybyciu do biura znalazłam na biurku kwiaty. Czerwone róże. Nie były to moje ulubione, ale i tak zastanawiałam się, kto mógł je przysłać. Carter nie należał do facetów od kwiatów i romantycznych gestów... chyba że próbował podlizać się mojej matce. Poza tym wiedział, że najbardziej lubię słoneczniki, więc nigdy nie przysłałby róż.
– Od kogo one są? – zapytała z






