Posłała mi swój uśmiech o mocy miliona watów i wyciągnęła płaski śrubokręt. – Tylko się z tobą drażnię, kochana. Nie mam w domu alkoholu. Zrobię ci herbaty.
– Och, tak, proszę. – Rozluźniłam się. Ostatnim razem, gdy byłam w Londynie, właściwie sześć lat temu, zaopatrzyłam każdy z naszych domów w wystarczającą ilość „prawdziwej” herbaty, by starczyła na jakiś czas. – Tylko przywitam się z Poppy






