– Jasne, że tak. Po prostu zajęło ci to chwilę.
– Być może.
Usłyszałam w tle, jak ktoś go woła, a mój żołądek zwinął się w supeł.
– Muszę lecieć, skarbie.
Westchnęłam. – Słyszałam.
– Wszystko w porządku?
– Byłoby lepiej, gdybyś tu był... wiesz, zanurzając twarz w mojej cipce.
Devon cicho syknął. – Możesz ograniczyć takie gadanie do minimum? Nie mogę wrócić do salonu z potężnym wzwo






