Grace
Weszłam do mieszkania Merricka i wrzuciłam klucze do miseczki przy drzwiach. – Mer?
– Tutaj! – zawołał, po czym wszedł do salonu, wciągając na ramiona kamizelkę.
– Wychodzisz?
– Do klubu – powiedział. – Jeśli to liczy się jako »wyjście«, to tak.
– Okej, czyli gotuję tylko dla siebie?
Uniósł brew. – Ty gotujesz?
Rzuciłam torebkę na kanapę i skinęłam głową. – Tak myślałam.
Mr






