Punkt widzenia Liory
Gdy tylko dłoń Adama owinęła się wokół mojej, stołówka wybuchła burzą pomruków, zszokowanych szeptów i zszokowanego niedowierzania brzęczącego jak rój pszczół. Ale on nawet nie drgnął ani się nie zawahał.
Nawet nie spojrzał na tłum. Po prostu chwycił mnie za nadgarstek, jakby to była jego druga natura, i wyprowadził mnie stamtąd, jakbym nie ociekała sosem.
Jakby cała elita Zło






