LIORA
– Odchodzę – powtórzyłam, gdy znalazłam się w pokoju, w którym spałam minionej nocy. Pokoju, w którym Adam próbował mnie zamordować, pokoju, w którym tak naprawdę to zrobił.
Pamiętałam to w najdrobniejszych szczegółach: jak jego dłonie zaciskały się na mojej szyi, jak się szamotałam, próbując się uwolnić, jak czułam, że z mojego ciała uchodzi życie, ten pełen ulgi uśmiech na jego twarzy, kiedy umierałam.
To wszystko było zbyt wyraziste, zbyt prawdziwe, więc dlaczego obudziłam się dziś rano nietknięta? Dlaczego obudziłam się, nie mając śladów na szyi? Dlaczego czułam się tak dobrze?
I co najważniejsze, dlaczego nie byłam w stanie złożyć słów, kiedy wcześniej oskarżałam Adama?
Nic z tego nie miało znaczenia. Odchodziłam stąd. To wszystko było tylko koszmarem i im szybciej stąd wyjdę, tym lepiej.
Rozejrzałam się po pokoju za rzeczami do spakowania, ale nie miałam nic oprócz mundurka, w którym tu przyszłam. Straciłam telefon podczas wczorajszego zamieszania. Wrzuciłam złożony mundurek do torby i już miałam odwrócić się do drzwi, kiedy się otworzyły i weszła przydzielona mi pokojówka.
Przedstawiła się jako Didi. To ona przygotowała mi kąpiel, przyniosła ubranie na zmianę i podała posiłek, którego nie mogłam tknąć z powodu stanu niedowierzania, w jakim się znajdowałam.
Teraz weszła z tacą pełną jedzenia, na widok której w brzuchu natychmiast mi zaburczało, przypominając, że ostatni pełny posiłek jadłam wczoraj rano. A nie byłam tylko głodna, umierałam z głodu.
– Dzień dobry, Księżniczko Lioro – dygnęła, stawiając tacę na stole. – Wybierasz się gdzieś?
– Do domu – odpowiedziałam, zanim przypomniałam sobie, że znowu nie mam domu. Nie miałam go, odkąd zmarła mama. Szkolny internat był teraz moim jedynym schronieniem.
– Z powrotem do szkoły – poprawiłam się. – Wracam do szkoły, to wszystko to jedna wielka pomyłka. Myśl, że jestem przeznaczona trzem książętom, jest niedorzeczna i to musi być błąd. Oni mnie nienawidzą. Zabiją mnie. – Jeden z nich już próbował to zrobić.
– Muszę po prostu stąd wyjść.
Patrzyła na mnie przez minutę dłużej niż zwykle, po czym westchnęła.
– To przytłaczające, prawda?
– Słowo "przytłaczające" tego nie oddaje – opadłam na łóżko, po czym rozejrzałam się po pokoju, po luksusie, który z niego wręcz krzyczał. Był dziesięć razy większy niż pokój, w którym mieszkałyśmy z mamą przez dziesięć lat. Łóżko pomieściłoby pięć dorosłych osób jednocześnie, była tu sofa, stolik na środku, telewizor, ogromne lustro z krzesłem, a o łazience nawet nie będę wspominać. To było coś prosto z bajki.
Fakt, że spałam tu sama, wydawał się wręcz niewiarygodny.
A to, że ten pokój mógłby być mój, gdybym zdecydowała się zostać, było jeszcze bardziej nie do uwierzenia.
– To jest... To przekracza moje najśmielsze sny. W jednej chwili jestem nękanym człowiekiem w Akademii Srebrnego Księżyca, na którego z góry patrzą koledzy, kimś, kto z założenia był nikim, a w następnej jestem Księżniczką Luną i jestem przeznaczona trzem książętom – zaśmiałam się z niedowierzaniem.
– To nierealne. Muszę wrócić do mojego prawdziwego życia.
– Ale to jest teraz twoje prawdziwe życie – podeszła do mnie i usiadła na podłodze tuż przede mną. – To nie sen, to twoje prawdziwe życie. Masz dostęp do wszystkich luksusów tego świata i chcesz je odrzucić tylko dlatego, że myślisz, że Książęta cię nienawidzą?
– Nie myślę, że mnie nienawidzą, ja wiem, że mnie nienawidzą. – Mimo że moje wspomnienia wciąż były mgliste i nierealne, a ja nie miałam dowodów na poparcie swoich twierdzeń, brak dezorientacji w oczach Adama, gdy wcześniej go oskarżyłam, po części to potwierdzał.
– I owszem, dorastałam w tak ogromnej biedzie i głodzie, że zawsze pragnęłam życia w luksusie i komforcie. Ale nie w ten sposób. Nie chcę, by podano mi to na złotej tacy, chcę na to zapracować, zasłużyć na to, zdobyć to własnymi rękami.
– A myślisz, że zostałaś Księżniczką Luną, chociaż na to nie zasługujesz? Bogini Księżyca nie jest głupia. Skoro przeznaczyła cię trzem książętom, to możesz być pewna, że dostrzegła w tobie coś, czego nie ma żadna inna dziewczyna. A może to jest nagroda za wszystkie lata twojego cierpienia. Może to życie pełne komfortu, na które sobie zapracowałaś po wszystkich dawnych zmaganiach. Nigdy nie myśl, że dostałaś to przez przypadek.
Zaczęłam kręcić głową, zanim dotarło do mnie, że ma rację. Nie byłoby mnie tu, gdybym na to nie zasłużyła. Uczyłam się historii wilków i watah, i wiedziałam, że zostanie przeznaczoną dla alfów to nie lada wyczyn, a żadnej zwykłej wilczycy nigdy tego nie zaoferowano.
Jeśli ja, jako ludzka dziewczyna, zostałam przeznaczona trzem Alfom, musiało być we mnie coś wyjątkowego. Musiał istnieć powód, dla którego miałam być w tym pałacu.
– Nie znam cię, ale od razu poczułam do ciebie sympatię i zamierzam doradzić ci tak, jak doradziłabym młodszej siostrze. Nie odrzucaj tej zmieniającej życie szansy. Jesteś teraz drugą najważniejszą dziewczyną w kraju. Będziesz szanowana, poważana i uwielbiana. Powinnaś chwycić tę okazję obiema rękami i wyciągnąć z niej to, co najlepsze. Książęta mogą mieć trudności z przyzwyczajeniem się do myśli, że ich przeznaczoną jest ludzka dziewczyna, ale ich życie i przyszłość są teraz z tobą powiązane. Będą musieli nauczyć się, jak cię kochać i stawiać na pierwszym miejscu. Powinnaś jak najlepiej wykorzystać tę życiową szansę.
Nienawidziłam tego, że mówiła same fakty. Nienawidziłam tego, że miała rację. Nienawidziłam tego, że uwielbiałam przebywać w tym pokoju. Nienawidziłam tego, że gdybym zgodziła się być ich przeznaczoną, nie musiałabym już nigdy martwić się o rzeczy, które zawsze spędzały mi sen z powiek.
Nigdy więcej nie chodziłabym głodna.
Poczułam pieczenie pod powiekami i musiałam odchylić głowę do tyłu, by powstrzymać łzy.
– Dziękuję – mój głos był chrapliwy. – Przemyślę to.
– Proszę, zrób to – podniosła się z podłogi. – Proszono mnie również o przekazanie, że w południe pojawią się królewscy krawcy, by zdjąć z ciebie miarę. House of Gold również zjawi się później, żebyś mogła zrobić zakupy z ich kolekcji.
Trudno mi było utrzymać język za zębami i nie pozwolić, by opadła mi szczęka. House of Gold był najpopularniejszym i najdroższym domem mody w kraju, a oni mieli przyjechać tu specjalnie dla mnie? Miałam robić zakupy z ich kolekcji?
– Zjesz dziś również kolację z całą rodziną – oznajmiła, zanim wyszła. Znów zostałam sama ze swoimi myślami, w tym wielkim pokoju.
Nie zastanawiałam się nad tym zbyt długo. Po prostu chwyciłam tacę i zjadłam z niej absolutnie wszystko. Zanim skończyłam jeść i pić, byłam tak przejedzona, że ledwo mogłam dowlec się do łóżka.
Chciałam zadzwonić do Dami. Chciałam zadzwonić do przyjaciółki i opowiedzieć jej o tym dziwnym śnie, który miałam. Musiała się martwić, że nie ma mnie w szkole i tak dalej. Zastanawiałam się, czy uczniowie, którzy mnie zamknęli, martwili się o to, jak sobie radzę w ciemnym pokoju.
Zastanawiałam się, czy czuli choć odrobinę poczucia winy.
Przede wszystkim zastanawiałam się, czy cała Akademia Srebrnego Księżyca wie już, że Liora Cole, jedyny człowiek w szkole, jest teraz przeznaczona braciom Hawthorne?






