languageJęzyk

7: Ukarany przez boginię księżyca

Autor: Aeliana Moreau 13 kwi 2026

ADAM

Nazywamy to Inwokacją Bogini. Często odprawia się ją podczas superpełni, i choć to Circe oraz inne potężne czarodziejki były potrzebne, by dokonywać inwokacji, alfy miały zdolność samodzielnego przyzywania Bogini Księżyca.

Nauczyłem się inwokacji, mając zaledwie siedem lat, zaraz po mojej pierwszej przemianie. Moi bracia nauczyli się jej pięć lat później, gdy również przeszli przemianę. Od tamtej pory nigdy nie miałem powodu, by ją wzywać, żadnego powodu, by chcieć się z nią widzieć, zwłaszcza po tym, jak odebrała mi jedyną osobę, która liczyła się dla mnie najbardziej. Zresztą i tak nie można jej było wzywać z byle powodu, choć niektórzy alfowie przyzywali ją, by bezpośrednio prosić o błogosławieństwa lub o jej aprobatę po wygraniu wojen czy osiągnięciu wielkich czynów.

Nie było superpełni. Nie wzywałem jej, a jednak tu była, w moim pokoju, jej obecność oślepiała pełnią furii, z jaką przybyła.

Wciąż leżałem na podłodze tam, gdzie upadłem, moje oczy były nadal zamknięte, a jednak mogłem ją dostrzec, unoszącą się tuż nad moim łóżkiem, z jej białą skórą i jeszcze bielszymi włosami.

– Dałam ci przeznaczoną! Boską przeznaczoną, a ty co zrobiłeś? Adamie Hawthorne. Ośmieliłeś się zamordować własną mate?

– Odmawiam przyjęcia jej jako mojej przeznaczonej.

Imadło natychmiast zacisnęło się wokół mojego serca. Zabolało tak bardzo, że nie mogłem powstrzymać jęku, który wyrwał się z moich ust.

– Owszem, przyjmiesz. Nie masz innego wyjścia.

– Nie, odmawiam... – Nie mogłem mówić dalej. Mój język przywarł do podniebienia, a coś wbiło się w moją szyję tak mocno, że musiałem odpychać coś, czego fizycznie tam nie było.

– Owszem, przyjmiesz. – Jej ton stał się jeszcze bardziej stanowczy. Włosy na karku zjeżyły mi się jeszcze bardziej, a mój wilk zastygnął do tego stopnia, że ledwie go czułem. Wiedziałem, że zaraz wygłosi orędzie lub wyrok.

– Adamie Hawthorne, synu Nicka Hawthorne'a i Rerai Vaughn, za zbrodnię targnięcia się na życie swojej przeznaczonej, skazuję cię na zdobycie jej miłości przed nadejściem następnego krwawego księżyca. Zaniechanie tego doprowadzi nie tylko do utraty statusu alfy, ale także życia i wspomnień. Znikniesz, a dla ludzi, którzy cię znali, będzie tak, jakbyś nigdy nie istniał. Dopóki ona będzie cię nienawidzić przed tym czasem, będziesz cierpiał intensywny fizyczny ból, dziesięciokrotnie silniejszy od tego, któremu właśnie ją poddałeś, a ból ten zniknie, gdy zdobędziesz jej bezwarunkową miłość.

Obudziłem się z potężnym bólem głowy. Czułem się, jakby po moim ciele przejechał pociąg, i czułem nacisk na sercu... nie, uciskało mnie coś wokół niego. Czułem się, jakby to było imadło, które zaciskało się tym mocniej, im głębiej oddychałem.

Wydarzenia zeszłej nocy wracały do mnie powoli: dziwny księżyc, ludzka przeznaczona, którą znaleźliśmy, orędzie Circe i moja drastyczna decyzja, by zakończyć tę więź. Westchnąłem, przypominając sobie, co zrobiłem. Zszedłem z łóżka, a w chwili, gdy moje stopy dotknęły podłogi, ból eksplodował w moim sercu z taką siłą, że musiałem złapać się za klatkę piersiową.

Co do kurwy?

– Dopóki ona będzie cię nienawidzić przed tym czasem, będziesz cierpiał intensywny fizyczny ból, dziesięciokrotnie silniejszy od tego, któremu właśnie ją poddałeś, a ból ten zniknie, gdy zdobędziesz jej bezwarunkową miłość.

Słowa powróciły do mnie tym niebiańskim głosem, który mógł należeć tylko do Bogini Księżyca, i wtedy przypomniałem sobie jej obecność w tym pokoju i moją karę za próbę pozbawienia życia mojej przeznaczonej. Nie udało mi się, ale to nie ten fakt mnie martwił; martwiła mnie zguba, na którą skazała mnie Bogini Księżyca. Miałem zdobyć jej miłość przed następną pełnią, jeśli nie chciałem zniknąć, jakbym nigdy nie istniał, radząc sobie do tego czasu z tym intensywnym bólem, dopóki nie sprawię, że mnie pokocha.

Nie ma mowy!

Nie zamierzałem się z tym pogodzić. Nie zamierzałem siedzieć z założonymi rękami i na to pozwolić.

Zignorowałem ból w klatce piersiowej, który teraz dewastował całe moje ciało, i zmusiłem się do wyjścia z pokoju. Wszedłem na korytarz w tej samej chwili, w której rozdzierający uszy krzyk echem rozszedł się po całym gigantycznym budynku stanowiącym nasze kwatery.

Zmusiłem się do stawiania stopy przed stopą. Dwoje drzwi otworzyło się jednocześnie i moi bracia wyszli ze swoich pokoi. Spojrzeli na mnie i rozejrzeli się wokół, jakby próbowali ustalić źródło i powód tego krzyku.

Właśnie wtedy z drugiego skrzydła wyłoniła się postać; malutka, ludzka i łatwa do złamania, pędziła korytarzem, nie spuszczając ze mnie wzroku. Im bardziej się do mnie zbliżała, tym mocniej zaciskało się imadło wokół mojego serca, tym silniej odczuwałem oślepiający ból, którego nie potrafiłem opisać słowami. Jeszcze wczoraj była mała, zastraszona i bała się mnie, ale teraz, gdy stanęła przede mną, w jej oczach płonęła furią, a jej nienawiść była tak dzika, że moje serce stało się tylko kłębkiem bólu.

Tak bardzo jej nienawidziłem. Nienawidziłem jej tak bardzo, że dałbym wszystko, by roztrzaskać jej głowę o ścianę i dokończyć to, czego nie zdołałem zrobić wczoraj, ale w obliczu tego oślepiającego bólu, to pragnienie bladło i zamieniało się w nicość.

– Ty... ty... ty próbowałeś... ty próbowałeś, ty... – Jej usta otwierały się i zamykały raz za razem. Nie potrafiła wydusić z siebie słów. Nie potrafiła powiedzieć na głos tego, co zrobiłem.

– Uspokój się, Lioro – Brax był tuż przy niej, ale ona ledwo zwracała na niego uwagę. Jej wzrok był całkowicie utkwiony we mnie. Jej oślepiająca nienawiść była skierowana na mnie i, kurwa, bolało jak cholera.

– Uspokój się i powiedz nam, co się stało.

– Nie prosiłam o bycie twoją przeznaczoną. Nawet cię nie chcę. Jesteś nikczemny i nienawidzę cię równie mocno jak ty mnie, ale ja też jestem człowiekiem, ze swoimi marzeniami, aspiracjami i życiem przed sobą, a mimo to potraktowałeś mnie, jakbym nie była niczym więcej niż brudem, czymś obrzydliwym i bezwartościowym – łzy spłynęły z jej oczu, a moje serce rozpadło się na pieprzone kawałki.

Bolało tak bardzo, że zacząłem osuwać się na podłogę. Nie panowałem nad własnym ciałem i nienawidziłem każdej sekundy tego stanu. Nienawidziłem faktu, że zostałem sprowadzony do czegoś takiego z powodu kary.

– Odchodzę. Gówno mnie obchodzi więź przeznaczenia ani cokolwiek innego. Odchodzę.

Odwróciła się na pięcie, a w tamtym momencie poczułem pełną siłę jej nienawiści. Powaliło mnie to na kolana, sprawiając, że mój wzrok stał się zamazany, a moje ciało niemal się roztrzaskało. Ostatnią rzeczą, jaką zobaczyłem, były zmartwione twarze moich braci, zanim wszystko rozpłynęło się w ciemności.

Tak to miało teraz wyglądać: ten oślepiający ból, dopóki mnie nienawidziła.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki