Punkt widzenia Braxtona
Liora Cole była tak cholernie piękna. Nie w ten poetycki sposób, o którym pisano, ale w taki, który skręcał we mnie coś głębokiego i pierwotnego.
Jej uroda nie była delikatna. Była zuchwała. Dzika. Jej skóra, ciepła i gładka, zawsze wyglądała, jakby zatrzymała w sobie słońce. Jej oczy były ogniem, pełne myśli i ostrości, nigdy na tyle łagodne, by być bezpieczne. Jej usta?






