Punkt widzenia Liory
Ten dzień w końcu nadszedł. Ten, o którym przez ostatni tydzień starałam się nie myśleć – moja podróż z Adamem. Wciąż nie byłam pewna, czy się go boję, czy tylko go toleruję, czy po prostu jestem całkowicie zdezorientowana tym, jak miałam się wtopić w tłum.
Wszyscy z wyjątkiem króla wyszli nas pożegnać, co sprawiło, że cała sytuacja wydawała się bardziej oficjalna, niż to był






