LIORA
Byłam najbardziej wystrojona w całym moim dotychczasowym życiu.
Cały dzień upłynął mi na byciu mierzoną, wybieraniu moich ulubionych kolorów, a potem na robieniu zakupów z całego butiku, który House of Gold sprowadziło do domu z Goldie Wright, właścicielką tego imperium mody, stojącą na czele zespołu.
Teraz moja szafa była pełna drogich ubrań, butów i torebek. To były rzeczy, o których myślałam, że będę mogła sobie na nie pozwolić dopiero za wiele lat.
Siedziałam właśnie przy stole w jadalni z Luną Amber i trzema Książętami. Adam siedział dokładnie naprzeciwko mnie, z Braxtonem obok niego i Carltonem obok mnie. Miałam na sobie błękitną suknię, która wyglądała, jakby została uszyta specjalnie dla mnie. Moje włosy zostały wyszczotkowane i naoliwione przez stylistkę, i teraz były najmiększe w historii.
Nałożyła na moją twarz najbardziej minimalistyczny makijaż, ale to wystarczyło, by całkowicie ją odmienić. Kiedy spojrzałam na siebie w lustrze, nie mogłam rozpoznać kobiety, która na mnie patrzyła, i chociaż nadal nie do końca rozumiałam, co się wokół mnie działo, nie mogłam zaprzeczyć, że uwielbiałam to, jak wyglądam. Uwielbiałam tę drogą suknię na mnie i to, jak moje lśniące, czarne włosy spływały falami na ramiona.
Bracia przyszli do jadalni razem, i chociaż Adam i Carlton mnie ignorowali, Braxton wydawał się zaskoczony moją nową prezencją, a teraz, gdy siedział naprzeciwko mnie, kilka razy przyłapałam go na wpatrywaniu się we mnie.
Luna hojnie komplementowała mój wygląd. Powiedziała, że wyglądam jak prawdziwa Księżniczka Luna, zapytała, jak minął mi pierwszy dzień, zadała też wszystkie inne potrzebne pytania.
– Poprosiłam twoją szkołę o akta, by lepiej cię poznać, i dowiedziałam się, że jesteś sierotą. Bardzo mi przykro z tego powodu, ale teraz masz rodzinę. Królewska rodzina i najważniejsza rodzina w całym kraju sprawią, że już nigdy więcej nie będziesz sama.
Współczucie w jej głosie mnie poruszyło, a kiedy wyciągnęła dłoń, by ścisnąć moją, poczułam łzy zbierające się w kącikach moich oczu.
Czy to mogło być prawdziwe? Czy naprawdę mogłabym mieć z nimi nową rodzinę?
– Didi powiedziała mi, że zgubiłaś wczoraj telefon. Jutro Adam załatwi ci nowy.
– Dlaczego to muszę być ja? – wypluł, zanim zdążyłam w ogóle przetworzyć jej słowa. Były one przesycone jadem jak zwykle, ale po nich nastąpiło coś jeszcze.
Skrzywienie, a nawet zamknął oczy, jakby z bólu. Spojrzałam na niego spode łba, czując do niego jedynie pogardę. Pamiętałam, jak rzucał we mnie piłkami i jak był najgłośniejszy w kwestii odrzucenia mnie. Zeszła noc była mglista i zniekształcona, ale byłam pewna, że zrobił mi coś przez sen.
– Ponieważ jesteś najgłośniejszy w kwestii odrzucenia jej, a im szybciej spędzisz z nią czas, by ją poznać i polubić, tym lepiej dla królestwa.
Odwrócił się, by na mnie spojrzeć, i w jego oczach nie dało się ukryć tego, co do mnie czuł.
– Nie sądzę... – znów się skrzywił, a tym razem było to jeszcze bardziej widoczne. Pozostała trójka przy stole spojrzała na niego z niepokojem.
– Wszystko w porządku? – zapytała Luna Amber. Podniosła się, by podać mu szklankę wody. Zauważyłam, że jego ręce lekko drżały, gdy ją od niej brał.
Ledwie z niej upił, po czym odstawił ją z powrotem.
– Tak, w porządku. Jestem tylko trochę zmęczony. Myślę, że powinienem już pójść spać. Dobranoc.
Wstał, a Luna odprowadziła go do drzwi.
– Chcesz, żebym zaparzyła ci herbaty? Pomoże ci.
– Nie, nic mi nie jest – odwrócił się do niej, a ja poczułam ukłucie w sercu na widok tej wymiany czułości między nimi. To było coś, czego już nigdy nie doświadczę. – Muszę po prostu spać.
– Dobrze, w takim razie zadbaj o siebie, synu.
Wyszedł, a dopiero gdy zniknął z pola widzenia, Luna wróciła do stołu.
– Ktoś mógłby pomyśleć, że Adam jest twoim jedynym synem – droczył się Carlton i dziwnie było widzieć go tak beztroskim. Zawsze był niewzruszony.
– Jest moim pierwszym synem, a ty znów nie zaczynaj ze swoją zazdrością.
– Zazdrosny? Zdecydowanie nie jestem zazdrosny.
– Och, proszę cię. – Oboje się roześmiali, a kiedy podniosłam wzrok znad jedzenia, przyłapałam Braxtona, jak znów się we mnie wpatrywał. Nie odwrócił wzroku jak ktoś przyłapany na robieniu czegoś złego. Zamiast tego patrzył na mnie tak intensywnie, że zamarło mi serce. Patrzył tak, jakby zapisywał w pamięci każdą najmniejszą część mojej twarzy.
To mnie denerwowało. Sprawiło też, że moje policzki zapłonęły, zanim w końcu zostałam zmuszona do odwrócenia wzroku.
Klimatyzacja była włączona, ale czułam się tak, jakby oblała mnie fala gorąca, i musiałam się trochę wachlować ręką. Zrobiło mi się nagle niewygodnie, siedząc i będąc pod jego badawczym spojrzeniem. Ale nie mogłam też wstać. Luna wciąż jadła, a uważałam, że z mojej strony byłoby niegrzeczne wymówić się w tym momencie.
Więc znosiłam to, dopóki w końcu Luna Amber i Carlton nie odeszli od stołu, a ja nie zerwałam się ze swojego miejsca zaraz po nich.
– Pięknie dziś wyglądasz – ledwie zrobiłam trzy kroki od jadalnianego stołu, kiedy zatrzymał mnie jego głos. Był tuż za mną.
– To znaczy, zawsze byłaś piękna, ale sukienka i makijaż naprawdę podkreśliły twoje rysy.
Zawsze byłam piękna?
Obszedł mnie dookoła, by stanąć naprzeciwko. Oparł się leniwie prawym ramieniem o ścianę i nie dało się przeoczyć podziwu w jego oczach, gdy patrzył na mnie od stóp do głów.
Powoli przygryzł dolną wargę, a jego wzrok nadal był we mnie utkwiony. Przez to poczułam zawroty głowy, a moje nogi zrobiły się jak z waty.
– Twoja suknia jeszcze bardziej wydobywa błękit twoich oczu. To naprawdę piękny widok.
– Yyy... – mój język przywarł do podniebienia. – Dziękuję?
Dziwnie było stać tu z Braxtonem i znosić jego wzrok, jakbym była jego ulubioną przekąską, której nie jadł od lat. To był Braxton Hawthorne, książę alfa, i był także chłopakiem Dior.
Zatrzymałam się. Zupełnie o tym zapomniałam. Braxton to chłopak Dior. Zabiłaby mnie, gdyby się dowiedziała, że łączą nas teraz takie relacje. Już widziałam, jak reszta moich szkolnych lat zamienia się w piekło.
Zabiłaby mnie.
– Co się stało między tobą a Adamem? – zapytał nagle, a ponieważ wciąż byłam zatopiona w myślach, nie zrozumiałam pytania.
– Słucham?
– Co się stało między tobą a Adamem? Twój atak był dość gwałtowny, i jestem pewien, że musiało się coś wydarzyć.
Moje ręce instynktownie powędrowały w stronę szyi. Adam odprowadził ten ruch zmrużonymi oczami.
– Skrzywdził cię? – zbliżył się, a jego ręka odsunęła moje dłonie od szyi. Obserwował moją szyję, podczas gdy ja wstrzymałam oddech.
– Skrzywdził cię? – jego ton był teraz cichy.
– Nie, ja tylko... to był sen, wydawał się po prostu zbyt prawdziwy i sprawił, że straciłam cały zdrowy rozsądek. Nie powinnam była na niego tak naskakiwać.
Skinął powoli głową, ale nie wyglądał, jakby mi uwierzył.
– Dobrze w takim razie. Będzie trudno, ale przyzwyczaisz się do nas, do pałacu i tego wszystkiego.
– Ale ty masz dziewczynę – wyrzuciłam z siebie bez namysłu, po czym natychmiast skarciłam się w myślach, bo wyraz jego twarzy uległ zmianie i odsunął się ode mnie.
– Nie powinnaś zaprzątać sobie tym głowy, Księżniczko. Dobranoc i postaraj się nie mieć kolejnego koszmaru.
Z tymi słowami zostawił mnie samą w jadalni, podczas gdy ja w myślach karciłam samą siebie, pośrednio odtrącając jedynego brata, który wyciągnął do mnie pomocną dłoń.
Spałam smacznie i obudziło mnie dopiero ciche pukanie do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam Didi trzymającą jakąś paczkę.
– Dzień dobry. Proszono mnie, bym ci to dostarczyła.
Miałam już zapytać ją, od kogo to jest, kiedy zobaczyłam, co to za paczka. To był nowy telefon: najnowszy model iPhone'a. Oczywiście, to od Adama. Nie zniósłby pójścia ze mną po telefon. Cóż, ja też nie miałam ochoty przebywać w jego towarzystwie dłużej, niż to konieczne.
– Dziękuję – powiedziałałam i odebrałam od niej paczkę. Wtedy zauważyłam, że w drugiej ręce trzymała jeszcze jeden, większy pakunek.
– To dla mnie? Co to jest?
– Twój nowy szkolny mundurek i inne akcesoria.
Oczywiście, że dostanę nowy szkolny mundurek. Wzięłam go od niej i nie zadałam sobie trudu, by go sprawdzić, ponieważ zajęłam się konfigurowaniem nowego telefonu. Przyszła w nim moja odzyskana karta SIM. Nie wiedziałam, jak on to zrobił, ale najwyraźniej była to jedna z korzyści bycia księciem. Wszystkie moje wiadomości zniknęły, a Dami nie było online. Wysłaałam jej wiadomość, by do mnie zadzwoniła, kiedy będzie wolna.
Dopiero w dalszej części dnia, kiedy się nudziłam, postanowiłam przymierzyć nowy mundurek. Mojemu staremu niczego nie brakowało, ale musiałam wyglądać na zupełnie nową, kiedy wrócę do szkoły. Rozerwałam folię i nie mogłam powstrzymać zszokowanego krzyku, który wyrwał się z moich ust na widok mundurka.
To był mundurek Srebrnego Księżyca, owszem, ale nie taki, jaki zawsze nosiłam. Nie należał do uczniów z "brązowych" kręgów; to był ten, który należał do najbardziej poważanych i najbogatszych uczniów w Srebrnym Księżycu.
To był mundurek dla złotych uczniów.
Sapnęłam, obracając mundur w dłoniach w tę i we w tę. Materiał był złoto-biały, w przeciwieństwie do brązowo-białego, który zawsze nosiłam. Sam materiał również w dotyku był inny. Wyglądał na bardziej luksusowy i drogi.
Przymierzyłam go z butami, podkolanówkami i plecakiem. I byłam zdumiona dziewczyną, która spojrzała na mnie z lustra. To byłam ja, ale w ogóle nie przypominałam beznadziejnej ludzkiej dziewczyny na stypendium. Wyglądałam jak jedna z tych uczennic; wokół których zbierali się inni uczniowie Srebrnego Księżyca, by z podziwem na nią patrzeć.
Byłam tą uczennicą. W poniedziałek zamierzałam pójść na czwarte piętro.
W poniedziałek zostanę złotą uczennicą.






