Punkt widzenia Liory
Nasze poranne i wieczorne spacery stały się częścią naszej codziennej rutyny. Czymś, o co nigdy nie prosiłam, a w co jakoś niepostrzeżenie się wciągnęłam. I chociaż nienawidziłam się do tego przyznawać, jakaś część mnie zaczęła ich wyczekiwać.
Podczas jednego z takich spacerów opuściliśmy tereny pałacowe i znów weszliśmy do ogrodów. Heath zwolnił krok, jego wzrok prześlizgnął






