Perspektywa Liory
To był Adam.
W sekundzie, w której jego twarz nabrała ostrości, atmosfera uległa zmianie. Każdy ślad arogancji wyparował z twarzy chłopców, jakby ktoś pstryknął przełącznikiem. Jeden z nich odsunął się, nie zdając sobie z tego sprawy, a jego szczęka drżała.
– Adam... – wydukał najwyższy, a jego głos załamał się, gdy przeniósł ciężar ciała do tyłu, a jego wzrok przeskakiwał z twar






