Perspektywa Adama
Wstałem, gdy następnego ranka wzeszło słońce. Światło lało się delikatnie przez szczeliny w drewnianych ścianach, rzucając miękkie wzory na podłogę chaty. Odwróciłem się, a mój wzrok padł na Liorę.
Wciąż spała, skulona pod kocem, jej oddech był wolny i miarowy. Jej twarz wyglądała tak spokojnie. Jakby strach, który ją nawiedzał, wreszcie poluzował swój uścisk, nawet jeśli tylko n






