Perspektywa Liory
Nastał poranek wycieczki, a trzech braci i ja sprzeczaliśmy się, czy powinnam na nią jechać.
– Nie jedziesz – powiedział stanowczo Adam z miejsca, w którym stał blisko drzwi.
Przewróciłam oczami. – Owszem, jadę.
Carlton nie podniósł wzroku znad sznurowania butów, ale jego głos był wyraźny.
– Po tym, co stało się zeszłej nocy? Nie, nie jedziesz.
– Nie jestem jakąś kruchą lalką, kt






