SERAPHINA
"To było dzikie", wymamrotałam.
Nie mogłam uwierzyć, że doszłam trzy razy w samochodzie na szkolnym parkingu. (Jeszcze jeden raz od palców, podczas gdy ja ssałam kutasa tatusia, żeby on też mógł dojść).
Byłam po prostu wdzięczna, że znajdowaliśmy się w najdalszej części parkingu i prawdopodobnie nikt mnie nie słyszał.
"Za trzy dni mam urodziny", powiedział nagle.
"Wow! O rany!" Moje oczy






