SERAPHINA
– Wpatrujesz się we mnie, jakbyś widziała mnie po raz ostatni – zaśmiał się Alexander, ale wcale mnie to nie bawiło.
Nic nie było tu zabawne.
Mama była już na umówionym miejscu, a Alexander wyruszał, by się z nią spotkać.
Podniosłam jego pistolet i mu go podałam.
– Dziękuję, Kochanie – pocałował mnie.
– Alexander, musisz wrócić żywy – powiedziałam do niego.
– Zawsze wracam. I upewn






