ALEXANDER
- Gdzie oni są? - zapytałem, wyrywając broń z rąk mężczyzny, który stał najbliżej mnie. To był Andro.
- Tam, szefie - Andro wskazał na jedno z pomieszczeń, a ja kopnięciem otworzyłem drzwi.
Było tam pięciu mężczyzn, związanych i klęczących na podłodze. Wziąłem głęboki oddech, przesuwając palcami po broni w dłoni.
Cała piątka jęknęła, podnosząc głowy. Byli ubrani w codzienne ubrania, ale






