SERAPHINA
„Gwiazdy są naprawdę piękne” – zauważyłam, unosząc dłoń i wskazując na jedną z nich.
Byliśmy z powrotem w domu, a po kolacji wyszliśmy do ogrodu.
„Chyba tylko stąd” – zaśmiał się Alexander.
Przez resztę czasu, który spędziliśmy w parku, wydawał się być wściekły i rozgniewany, ale trzymał to pod kontrolą.
W tej chwili czułam, że wpatruje się we mnie, jakbym była jakimś drogocennym klejnot






