Joseph powiedział do Katherine: "Chodź tutaj."
Jego głos był cichy.
A jednak jego obecność zdominowała pomieszczenie.
Wydawał się stworzony do rządzenia.
Nikt nigdy mu się nie sprzeciwiał.
Katherine wcale się nie bała.
Zamiast tego podeszła do niego, podejmując z nim tę grę.
Zrobiła nawet mały obrót tuż przed nim.
"Panie Foley, naprawdę na tym nie straciłam" – powiedziała Katherine lekkim tonem.
M






