Samochód Katherine toczył się po krętej, brukowanej drodze. U podnóża góry wille były ukryte wśród cedrów i pokrytych różami murów, a złocone rzeźbienia na kutych z żelaza ogrodzeniach kąpały się w delikatnym, złotym blasku światła słonecznego.
Już sam miedziany feniks, który siedział na szczycie każdego słupka ogrodzenia, ściskając gałązkę w dziobie, pozwalał jej na pierwszy rzut oka poczuć wagę






