Ciepłe światło słoneczne wlewało się przez okno pokoju widzeń, malując splecione palce Luciana i Hannah delikatną warstwą złota.
Opuszki palców Luciana wciąż były lekko blade, ale on uparcie zamykał dłoń Hannah w swojej, nie chcąc jej wypuścić.
Dla niego była skarbem, który stracił i wreszcie odzyskał; gdyby choć trochę rozluźnił uścisk, mogłaby z powrotem osunąć się w ciemność.
Wokół oczu Hannah






