Kiedy Katherine otworzyła oczy, o czwartej nad ranem w laboratorium panowała przejmująca cisza.
Na zewnątrz noc była gęsta i nieskończona. Tylko bezcieniowa lampa nad stołem rzucała ostre, blade światło, rozciągając jej długi cień na niebieskiej macie.
Na stole leżała kopia raportu, który zostawił pan Lowery. Słowa „ten o imieniu Thackeray” zostały zakreślone czerwonym atramentem trzy razy, a znak






