Ciepłe światło w przymierzalni delikatnie spływało po białej sukni ślubnej. Katherine stała przed lustrem o długości całej sylwetki, a jej opuszki palców delikatnie przesuwały się po misternym, kryształowym hafcie wzdłuż rąbka.
Maleńkie iskierki układały się w neuronopodobne wzory w projekcie sukni, dokładnie tak, jak pociągnięcia na szkicach Josepha i diagramy neuronowe, nad którymi ślęczała dnie






