Perspektywa Valerie
Tydzień później.
Mój oddech był cichy i miarowy, gdy spałam w ramionach Viktora. Słyszałam każdy dźwięk wokół siebie, czułam pod sobą twarde ciało Viktora, zapadając w głęboki sen.
Powietrze powoli stawało się cięższe, a przestrzeń pojaśniała, sprawiając, że mrok zniknął, aż nagle stanęłam samotnie w pustej, białej przestrzeni, gdzie nie było absolutnie niczego.
Wiedziałem, że






