Zostajemy sami. Alaric podchodzi powoli, z uniesionymi dłońmi, jakbym była zranionym zwierzęciem, którego stara się nie spłoszyć. Ten gest jest tak znajomy, że aż boli – zupełnie jak tego dnia w mojej chacie, kiedy myślałam, że jest tylko rannym wilkiem szukającym pomocy. Ale wtedy nie był tylko wilkiem. A teraz nie jestem pewna, kim ja jestem dla niego.
– Maleńka – wzdycha, a na to czułe słowo co






