W gabinecie wyraz twarzy Victora był ponury. — Tato, czy ty się kiedyś zastanawiałeś, dlaczego traktujemy Sloane w ten sposób? Jacy rodzice nie kochać by własnego dziecka?
— Wrobiłeś Juliana i posłałeś go do więzienia zamiast siebie — odparował z pogardą Arthur. — Tam też nie widzę zbyt wiele miłości do dzieci.
Wargi Victora zacisnęły się po tej złośliwości. Stłumił wzbierający gniew i kontynuował






