Głos Sloane pozostał spokojny, ale jej oczy przepełniała pogardliwa kpina.
Patrzyła prosto na Juliana, a jej spojrzenie sprawiało, że czuł się obnażony i zawstydzony.
Jej oczy były krystalicznie czyste, jakby potrafiły przejrzeć go na wylot, a panujący w nich spokój stopniowo ustępował miejsca kąśliwej drwinie.
Była szczerze wdzięczna, że nie jest taka jak reszta rodziny Sinclairów, która tak bieg






