ROZDZIAŁ 25
PERSPEKTYWA ZANE'A
Ułożyłem ją dokładnie tak, jak chciałem, trzymając ją tuż przed lustrem, tyłem do mnie. Moje dłonie pilnowały, by się nie poruszyła, bo pragnąłem, aby widziała każdą sekundę tego, co się działo. Chciałem, żeby patrzyła na siebie, gdy biorę ją tak, jak o to prosiła – w sposób, który według niej nie miał nic znaczyć. Moja pierś była ściśnięta mieszanką gniewu i pożąd






