ROZDZIAŁ 55
PERSPEKTYWA MILI
Ocknęłam się leniwie, choć nie był to już właściwie sen. Głosy docierające do mnie z oddali szarpały moją świadomość, wyrywając mnie z odpoczynku. Początkowo sądziłam, że to może tylko majaki, ale po chwili je rozpoznałam. Głos Zane’a – zdławiony i drżący – oraz doktora Declana – opanowany, lecz śmiertelnie poważny. Moje rzęsy drgnęły, ale nie otworzyłam oczu do końc






