ROZDZIAŁ 54
PERSPEKTYWA ZANE'A
W momencie, gdy zdarłem ten szal z jej szyi, mój świat się zatrzymał. Znak, który nadałem Mili kilka tygodni temu, nie tylko tam był — on się żarzył ognistą czerwienią, pulsując, jakby miał własne bicie serca. Z jej skóry unosiły się nikłe smużki dymu i przez jedną przerażającą sekundę pomyślałem, że ona zaraz stanie w płomieniach prosto w moich ramionach.
— Mila






