ROZDZIAŁ 102
PERSPEKTYWA MILI
— O rany! O rany! Wystraszyliście mnie na śmierć — wykrzyknęła mama, podbiegając do nas w sekundzie, gdy przekroczyliśmy próg domu. Przyłożyła ręce do piersi, a jej twarz była napięta z troski. — Gdzieście byli?! Dzwoniłam i dzwoniła! Cały czas włączała się poczta głosowa.
Wszyscy już czekali w domu: mama, tata, babcia, dziadek i Omega Sylvia. Zebrali się w salonie i






