Seraphina nisko zwiesiła głowę, a jej twarz naznaczona była bólem. Łzy spływały po jej policzkach, jedna po drugiej, gdy emanowały z niej beznadzieja i rozpacz. Czuła się całkowicie pokonana.
Wzrok Juliana był lodowaty i wyzuty z litości. "Bolesne, prawda? Ciesz się tym — na to zasługujesz."
Z tymi słowami odwrócił się i wyszedł, wydając rozkaz tym na zewnątrz. "Żadnego jedzenia ani wody dla niej.






