Zachary spojrzał na Gavina ze złością. „Dlaczego wcześniej się nie przyznałeś?”
Nic dziwnego, że coś było z nim nie tak. To nie był Jasper. Tsk. Nie mogłeś po prostu powiedzieć prawdy, kiedy zdemaskowałeś się?
„Bałem się, że powiedziałbyś mamusi w momencie, gdy zorientowałbyś się, że nie jestem Jasperem. Czy wciąż zabralibyście mnie ze sobą, gdybyście wiedzieli?” – zapytał Gavin. Czuł się rozdarty, ponieważ martwił się również, że Arissa może go nie polubić.
„Oczywiście, że nie!” – stwierdził bez ogródek Zachary, pośrednio raniąc uczucia Gavina.
„Ale dlaczego?” – zapytał Gavin.
Zachary wpadł w panikę, gdy zorientował się po zranionym wyrazie twarzy Gavina. Szybko wyjaśnił: „Cóż, musisz zrozumieć, powinieneś być teraz ze swoim tatusiem, a my powinniśmy być z mamusią. Gdybyśmy wszyscy podążyli za mamusią, wliczając w to ciebie, twój tatuś szukałby cię wszędzie, a to by nas zdemaskowało. Kto wie, czy nie ścigałby nas za to!”.
Gavin poczuł ulgę, dowiadując się, że to nie z powodu tego, że Zachary nim gardził.
„W takim razie dowiedzmy się, dlaczego w ogóle zostaliśmy rozdzieleni, a potem poinformujmy o tym tatusia!” – zasugerował Gavin.
Chociaż Gavin był tylko małym dzieckiem, wyrażał się w spokojny i opanowany sposób. Dziwnym trafem wydawał się również posiadać wrodzoną zdolność, która sprawiała, że inni ulegali jego prośbom.
Zachary zmarszczył brwi. Mimo to przyznał, że Gavin miał rację.
„Zgoda! Pozwól, że zadzwonię do Jaspera i ostrzegę go przed zdemaskowaniem się” – oświadczył Zachary.
Jasper natychmiast otrzymał telefon od Zachary'ego, który zbeształ go za spowodowanie tego bałaganu, w którym się obecnie znajdowali.
Kiedy Zachary skończył wygłaszać kazanie Jasperowi, odwrócił się, by zapytać Gavina o kluczowy szczegół. „Swoją drogą, jak ma na imię twój tatuś?”
„Benjamin Graham!” – odpowiedział swobodnie Gavin. Jego oczy wpatrywały się pewnie w oczy Zachary'ego, po czym wykrzywił wargi w uśmiechu. „Który jest też twoim tatusiem!” – kontynuował.
Zachary westchnął w szoku. Czekaj, co? Naszym tatusiem jest Benjamin Graham? Ten Ponury Żniwiarz, któremu nikt w całym Dellmoor nie śmiał się narazić?
„Och, mam zdjęcie tatusia. Proszę bardzo”. Gavin wyciągnął telefon, poszukał zdjęcia Benjamina i pokazał je Zachary'emu.
Zachary rzucił tylko jedno spojrzenie na zdjęcie, nim zyskał pewność, że mężczyzna jest bezsprzecznie ich tatusiem.
Mężczyzna na zdjęciu stał wyprostowany w dumnej postawie, a jego szlachetność wyraźnie odróżniała go od innych. Co więcej, jego wyraziste rysy twarzy były niemal identyczne z rysami Zachary'ego i jego rodzeństwa, do tego stopnia, że praktycznie stanowili jego uderzające podobieństwo.
Czy mamusia nie mówiła, że nie wie, kim był nasz tatuś?
Zachary nie mógł uwierzyć, że Benjamin jest ich tatusiem. Słyszał już wcześniej imię tego mężczyzny, ale w przeszłości nigdy nie mógł znaleźć jego zdjęć w internecie. Rozumiejąc tę nowo odkrytą prawdę, był zdumiony, że odnalazł swojego tatusia po zaledwie kilku dniach od powrotu do kraju.
Zachary był niezmiernie zachwycony z tego powodu, ponieważ Benjamin był nikim innym, jak tylko szefem Graham Group. Jako sławna i wpływowa jednostka miał ogromną władzę nad innymi. Dlatego, o ile tylko byłby skłonny ich chronić, Zachary był pewien, że ich mamusia już nigdy więcej nie będzie przez nikogo prześladowana.
„Czy twój tatuś dobrze cię traktuje?” – zapytał ostrożnie Zachary Gavina, mając nadzieję, że wyciągnie z niego więcej informacji o Benjaminie.
„Tak, traktuje, ale może nie tak delikatnie, jak traktuje mnie mamusia!” Gavin naprawdę podziwiał Benjamina. Jednak niezaprzeczalne było też to, że relacja między nimi była trochę niezręczna i odległa.
Słysząc to, Zachary natychmiast wyostrzył zmysły. Zmierzył Gavina wzrokiem od stóp do głów. Marszcząc brwi, zapytał: „Jesteś pewien, że dobrze cię traktuje? Tylko mi nie mów, że cię bije, kiedy jesteś niegrzeczny”.
Wyczuwając, że Zachary źle go zrozumiał, Gavin natychmiast pokręcił głową i wyjaśnił: „Tatuś nigdy mnie nie bije, ale gdybym popełnił błąd, kazałby mi stać twarzą do ściany i dałby mi szlaban!”.
Zachary pokiwał głową. To całkiem normalne. Mamusia też kazałaby nam to robić. Nie wspominając o tym, że byłaby na nas zła.
Dwójka młodych chłopców kontynuowała cichą rozmowę, omawiając inne szczegóły, głównie o Benjaminie.
Następnego dnia Arissa obudziła się wcześnie, by przygotować śniadanie, po czym obudziła dzieci.
Po zjedzeniu śniadania z dziećmi poinstruowała je, by zostały w domu, i pospieszyła do Graham Group.
Udało jej się dotrzeć do biura wcześniej, niż ustalono. Tam Ethen osobiście odprowadził ją do gabinetu Benjamina, by mogła poczekać na jego przybycie.
„Pani York, proszę tu chwilę poczekać. Kiedy nasz dyrektor generalny przybędzie, przeprowadzi z panią rozmowę kwalifikacyjną” – oznajmił Ethen.
„Oczywiście, nie ma sprawy. To ja przybyłam wcześniej, niż ustalono. Macie jakąś poczekalnię, prawda? Pozwoli pan, że udam się tam i tam poczekam na pana Grahama” – odpowiedziała Arissa. Ubrana była w garnitur dla białych kołnierzyków, wyglądając elegancko i profesjonalnie.
W końcu był to osobisty gabinet Benjamina. Czekanie na niego tutaj podczas jego nieobecności nie wydawało jej się właściwe.
„Nie, w porządku. Proszę po prostu usiąść” – odpowiedział uprzejmie Ethen z uśmiechem. Następnie poinstruował sekretarkę, by zrobiła Arissie kawę, po czym poinformował Benjamina o przybyciu Arissy.
Arissa usiadła na kanapie w części dla gości. Rozejrzała się po gabinecie Benjamina i zorientowała się, że jego wystrój skupia się na odcieniach szarości, co nadawało mu wyrafinowany i elegancki wygląd. Na jednej ze ścian znajdował się regał wypełniony książkami o tematyce biznesowej.
Była zdumiona widokiem tego biura. Rzeczywiście, pasowało do wizerunku gabinetu należącego do najbogatszego człowieka na świecie. Chociaż było przestronne i okazałe, dało się w nim wyczuć nieopisaną atmosferę wyższości. Arissa miała nawet wrażenie, że musi ostrożnie odkładać filiżankę.
Nagle od strony drzwi dało się słyszeć serię stukotów wydawanych przez obcasy. Arissa natychmiast odwróciła głowę, by odnaleźć źródło hałasu.
Właśnie wtedy do biura weszła Danna. Ich spojrzenia skrzyżowały się i obie drgnęły na widok swojej obecności.
Danna w mig zorientowała się, kim jest Arissa. Stopniowo jej oczy zaszkliły się z szoku i paniki.
Ona żyje! Co ona tu robi? Czy Benjamin już ją spotkał?
Danna była absolutnie sparaliżowana. Natychmiast przeskanowała pokój w poszukiwaniu Benjamina. Zdając sobie sprawę, że go tu nie ma, Danna szybko się opanowała i przybrała zimny jak głaz wyraz twarzy. Z dużą dozą dumy i arogancji podeszła do Arissy.
„Kim jesteś? I co tu robisz?” – zapytała Danna.
Arissa, zaskoczona tonem kobiety, oniemiała.
Szybko jednak wstała i powiedziała grzecznie: „Przyszłam na rozmowę kwalifikacyjną, obecnie czekam na pana Grahama”.
Danna poczuła ogromną ulgę, dowiadując się, że Arissa nie spotkała Benjamina. Zaczęła pogardliwie mierzyć Arissę wzrokiem. Uświadamiając sobie, jak piękna jest Arissa, Danna cicho zacisnęła zęby.
Zaraz potem spróbowała wygonić Arissę. „Nie ma potrzeby, żebyś na niego czekała. Już pokazałaś brak znajomości podstaw etykiety. Nie wiesz, że Benjamin nie znosi obcych czekających w jego gabinecie, zwłaszcza gdy go nie ma? Wynoś się w tej chwili!”
Arissa była zbita z tropu krytyką Danny. Natychmiast próbowała się wytłumaczyć: „Ale to pan Frank kazał mi tu poczekać!”.
Kim do diabła jest ta kobieta? Dlaczego celowo bierze mnie na celownik?
Danna nadal lustrowała Arissę swoim pogardliwym wzrokiem. Po czym prychnęła: „I co z tego? Jeśli ja cię nie lubię, Benjamin też cię nie polubi. Więc spadaj stąd i przestań kłuć w oczy!”.
Danna była zdeterminowana, by wygonić Arissę przed powrotem Benjamina.
„Poza tym dopiero co rozmawiałam z Benjaminem przez telefon. Powiedział mi, że ma dzisiaj do załatwienia inne sprawy i już tu nie przyjdzie, więc wynoś się stąd! Graham Group nigdy nie przyjmie takiej kandydatki jak ty, która nie ma manier!” – wrzasnęła Danna.
Widząc, jak bardzo arogancka i niekulturalna jest ta kobieta, na dodatek ciągle powtarzając, że Arissie brakuje manier, Arissa była oszołomiona.
Jezu. Czy to czasem nie ty nie masz za grosz manier? Jestem tu dzisiaj w Graham Group na rozmowę o pracę, a nie po to, żeby być poniżaną przez kogoś takiego jak ty.
Czując się urażoną, Arissa natychmiast się odgryzła. „Skoro to pan Frank prosił mnie, abym tu zaczekała, będę tu czekać! Jestem tu, by spotkać się z panem Grahamem, a nie z panią. Kim w ogóle pani jest? Gdyby pan Graham nie mógł dziś przyjść na rozmowę, jego asystent naturalnie by mnie o tym poinformował. Dlaczego miałabym wyjść tylko dlatego, że pani tak mówi? Gdybym naprawdę sobie poszła, to dopiero byłoby ze mnie niegrzeczne!”.
Złowrogi błysk przemknął w oczach Danny. Odrzuciła włosy na ramiona, po czym wykrzywiła usta w ironicznym uśmiechu. „Kim ja jestem? Jestem jego narzeczoną. Jak śmiesz, zwykła kandydatko, mi pyskować? Czy wiesz, jakie są konsekwencje narażenia się mnie? Teraz, widząc, że prawdopodobnie jesteś tylko ignorantką i nie wiesz, jak tu wszystko działa, puszczę ci to płazem. Po prostu spadaj!”
Arissa była wkurzona do granic możliwości. Dlaczego pan Graham miałby gustować w takiej narzeczonej jak ona? Jak tak wpływowa i potężna osoba jak on może mieć tak zły gust?
Arissa zaczęła zbierać swoje rzeczy. Zimnym wzrokiem spojrzała prosto w oczy Danny, po czym wycedziła: „Proszę to przekazać panu Grahamowi. Graham Group to zdecydowanie nie moja liga. Proszę, niech znajdzie na to stanowisko kogoś bardziej kompetentnego i odpowiedniego!”.






