languageJęzyk

Rozdział 8 Kłopoty z kretem

Autor: Avelon Moreau 4 kwi 2026

Miał na twarzy wyraz zdziwienia, ale milczał.

Tsk. Jaki ojciec, taki syn. Shaun pomyślał, że chłopiec po prostu stracił panowanie nad sobą.

„Twój tatuś poprosił mnie o zbadanie cię, ponieważ martwił się pieprzykiem na twojej dłoni. Powiedział, że wcześniej go nie było. Dlatego muszę pobrać ci trochę krwi” – wyjaśnił szybko Shaun.

„Pieprzyk?” Jasper zamrugał i uniósł ramię, by poszukać pieprzyka. „Ach. To...” urwał, marszcząc brwi.

Nagle zdał sobie sprawę, że mógł się zdradzić, więc szybko zmienił wyraz twarzy i spojrzał na nich z wydętymi wargami.

„O co tyle hałasu! To tylko pieprzyk, czyż nie?” – wykrzyknął.

Benjamin milczał.

Shaun nie mógł powstrzymać cichego śmiechu, gdy porównał spokojny wyraz twarzy Jaspera z twarzą Benjamina. Przestał się jednak uśmiechać, gdy Benjamin spiorunował go wzrokiem.

„Gavin, to skończy się bardzo szybko. Doktor Bailey pobierze ci tylko trochę krwi i chwilę cię przebada. Nie chcesz, żeby twój tatuś był spokojny?” – powiedział łagodnie Edwin do Jaspera.

Jasper zbladł, gdy zobaczył małą kropelkę krwi na swoim maleńkim palcu. Nie znosił widoku krwi.

Benjamin zmarszczył brwi na widok reakcji Jaspera na krew. Co mu jest? W przeszłości znosił ból, więc dlaczego teraz zachowuje się tak lękliwie?

„Pospiesz się i wreszcie zatrzymaj krwawienie!” Benjamin posłał Shaunowi mordercze spojrzenie, zmuszając go, by ten podszedł szybko do Jaspera.

„Gavin, trzymaj się! Niech pobiorę tylko odrobinę krwi... i gotowe!” – rzucił po ściśnięciu palca Jaspera. Po zebraniu odpowiedniej ilości próbek krwi do probówki, Shaun szybko przyłożył bawełniany wacik do rany. „Dobra robota! Wkrótce wszystko będzie dobrze!”

Jasper z kolei przez cały czas zaciskał oczy. Każdemu zrobiłoby się go żal, widząc, jak zły i przestraszony się wydaje.

Edwin szybko go przytulił, uciskając wacik, żeby Shaun mógł łatwiej spakować swoje rzeczy.

„Gavin, będę już uciekał. Wpadnę się z tobą pobawić innym razem!” – powiedział Shaun i wyszedł w pośpiechu, widząc, że Jasper go ignoruje. Szczerze mówiąc, sam też martwił się o Jaspera i chciał przeprowadzić badania najszybciej, jak to możliwe.

„Gavin, może pośpisz jeszcze trochę?” – Edwin dalej próbował go udobruchać.

Czy to możliwe, że tatuś wie, że coś jest nie tak? Jasper się skulił.

Nagle poczuł, jak czyjaś ręka delikatnie dotyka jego głowy. Podniósł głowę i bez namysłu spojrzał na pozbawioną wyrazu twarz Benjamina.

„Boli?” – zapytał niezgrabnie Benjamin. Nie był dobry w pocieszaniu innych.

Czy tatuś zawsze taki jest? Jakie to chłodne... Nikt by nie poczuł się pocieszony, gdybyś się tak zachowywał, okej?

„A jak myślisz? Chcesz spróbować ukłucia?” – prychnął Jasper, zachowując się tak, jakby nie miał ochoty z nim dłużej rozmawiać.

Benjamin spojrzał na Jaspera przez krótką chwilę, nic nie mówiąc.

„Gavin, jesteś głodny? Zrobię ci coś do jedzenia, dobrze?” – wyrwał się Edwin szybko z troski, zauważając milczenie między nimi.

Jasper nie odpowiedział, ale jego burczący brzuch tak.

Edwin poklepał Jaspera po głowie jak kochający dziadek i usunął wacik z jego palca. Kiedy upewnił się, że krwawienie ustało, zaprowadził Jaspera do łóżka. „Odpocznij jeszcze trochę, Gavin! Zrobię dla ciebie coś pysznego!”

Jasper położył się na łóżku Gavina i oblał się rumieńcem. Odwrócił się w stronę drugiej części pokoju, żeby nie patrzeć bezpośrednio na Benjamina, i zobaczył, że pokój Gavina wypełniony jest mnóstwem jego ulubionych figurek robotów.

Wow! Jest tu tyle figurek!

Nagle wpadła mu do głowy pewna myśl. To było poważne pytanie.

Jeśli jestem tu na miejscu Gavina, to gdzie on jest? C-Czy to możliwe, że zaginął? Nie, to niemożliwe. Skoro ja mogłem znaleźć drogę do domu, jestem pewien, że jemu też się uda! Mój brat na pewno nie jest głupkiem! Ale, jeśli wróci do domu, zostanę zdemaskowany!

W tym krótkim czasie, gdy Jasper nadal udawał niewinnego przed Benjaminem, w jego małej główce krążyły pomysły i strategie.

Benjamin zdawał się zauważać wzrok Jaspera utkwiony w figurkach, więc powiedział: „Kupię ci, co tylko zechcesz, dobrze?”. Zazwyczaj nie próbował tak przekupić syna – to był rzadki widok.

Prawdę mówiąc, Benjamin kupił Gavinowi te figurki tylko dlatego, że zauważył, jak wpatrywał się w nie na ekranie telewizora. Na szczęście chłopiec uwielbiał jego prezenty.

Jasper był zszokowany, słysząc te słowa. No tak. One należą do Gavina, nie do mnie.

„Naprawdę? Cokolwiek?” – zapytał Jasper, zerkając na Benjamina.

„Oczywiście”. Benjamin nie był typem, który cofa swoje słowo.

Jasper przez chwilę się szeroko uśmiechał, po czym zmył uśmiech, żeby Benjamin go nie przejrzał. „Tatusiu! Chcę jeszcze jeden taki zestaw!” – oświadczył Jasper. Hura! Będę mógł się nim bawić z Zacharym i resztą, kiedy się zamienimy!

Serce Jaspera zamarło, gdy nie doczekał się odpowiedzi od Benjamina. Czy to możliwe, że tatuś jest zły o moją prośbę? Cóż, figurki wyglądają na drogie... Ostrożnie odwrócił się w stronę Benjamina.

„Jesteś pewien, że chcesz jeszcze jeden taki sam?” Benjamin spojrzał na niego ze zdezorientowanym wyrazem twarzy. Czy ludzie nie chcą zazwyczaj różnych rzeczy? Dlaczego miałby chcieć tego samego?

Widząc, że Benjamin nie jest zły, Jasper pokiwał głową, ukradkiem na niego zerkając. Lodowate serce Benjamina zmiękło, gdy zobaczył, jak uroczo zachowuje się Jasper.

„Dobrze. Ale niektóre z nich to jedyne w swoim rodzaju egzemplarze, a niektóre to edycje limitowane, więc może mi zająć trochę czasu ich zdobycie” – powiedział czule Benjamin. Dopóki je uwielbia, mogę też kazać producentowi zrobić kolejny.

„Dziękuję, ma—” Jasper zakasłał, po czym poprawił się: „Tatusiu!”.

Widząc, jak bardzo szczęśliwy wydawał się Jasper, oczy Benjamina zabłysnęły, a w jego sercu pojawiło się ciepłe i przyjemne uczucie.

„Jak twój palec? Pokaż” – zapytał z brzegu łóżka Gavina.

W tej chwili ciało Jaspera zesztywniało. Mimo strachu wyciągnął rękę.

Benjamin delikatnie wziął dłoń Jaspera, by jej się przyjrzeć, po czym podmuchał na jego mały palec.

Na ten gest serce Jaspera zabiło mocniej, poczuł się zachwycony. Co? To takie... miłe. Mimo że tatuś jest zimny jak lód i zawsze wygląda strasznie, wydaje się być opiekuńczy.

W tym momencie zadzwonił telefon Benjamina.

„Pan Whitley potrzebuje jeszcze trochę czasu na przygotowanie jedzenia. Może się krótko zdrzemniesz?” – zasugerował Benjamin, po czym wyszedł z pokoju, by odebrać telefon.

Widząc, że Benjamin wyszedł, Jasper zaczął z podziwem rozglądać się po pokoju Gavina. Od czasu do czasu podnosił kilka figurek, by przyjrzeć się im z bliska.

Nie wiedział jednak, że Benjamin wciąż stał przed drzwiami i widział wszystko przez szparę. Co Gavin robi? Jednak ta myśl zniknęła tak szybko, jak się pojawiła. Nie zastanawiając się nad tym zbytnio, Benjamin skierował się do swojego gabinetu.

Gdy Jasper skończył badać pokój Gavina, wyszedł z niego i zaczął wędrować po rezydencji.

Łał! To miejsce jest ogromne i ładne, jak zamek! Nie byłoby tu ciasno, nawet gdyby mamusia i reszta przyszli tu zamieszkać!

Jasper zachowywał się jak ciekawski kociak, badając piętro, zanim zauważył słabe światło odbijające się od gładkiej powierzchni. Jego ciało trochę zesztywniało. W następnej chwili rzucił się pędem na dół. Szlag! Ukryta kamera monitoringu! Zaraz, jest ich więcej! O nie. Chyba się nie zdradziłem? Muszę być ostrożniejszy, zanim Gavin wróci do domu.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 8: Rozdział 8 Kłopoty z kretem - Pięć lat później: Zemsta z panem Grahamem | StoriesNook