Jasper trząsł się ze strachu, a jego reakcja wzbudziła współczucie Edwina. Ten powiedział cichym głosem: – Panno Adams, przestraszyła pani Gavina!
– Edwin, spójrz na niego! Minęło zaledwie kilka dni, a on już zachowuje się nieodpowiednio. Nauczył się nawet kłamać! Muszę dać mu dzisiaj nauczkę! – Danna nie mogła już dłużej zachować spokoju. Wyciągnęła ręce, chcąc przyciągnąć Jaspera do siebie.
Jasper mocno chwycił Edwina za udo i posłał jej gniewne spojrzenie. – Masz odwagę powiedzieć, że nie próbowałaś mnie skrzywdzić?
W oczach Danny błysnęło poczucie winy, ale wkrótce udało jej się odzyskać panowanie nad sobą, po czym zganiła go z poważną twarzą: – Kłamiesz! Twój tatuś będzie tak rozczarowany, gdy dowie się, że kłamiesz!
Jasper miał zaraz wybuchnąć gniewem. Podwinął rękaw i wyciągnął rękę. – Panie Whitley, ona naprawdę miała taki zamiar!
Kiedy Jasper wcześniej próbował uwolnić się z uścisku Danny, na jego skórze pozostał ślad.
Przekonany oskarżeniami Jaspera, Edwin spochmurniał i spojrzał na Dannę. – Panno Adams, będę musiał zadzwonić po pana Grahama!
Edwin płonął z wściekłości, ponieważ nie mógł uwierzyć, że Danna próbowałaby to zrobić dziecku, nawet w jego obecności.
Grahamowie nigdy nie pozwolą nikomu podnieść ręki na członków ich rodziny. W związku z tym nie ma ona prawa karać Gavina, mimo że jest jego matką.
Chociaż Benjamin nie okazywał zbytnio swoich uczuć, bardzo mu zależało na Gavinie.
– Edwin, nie! Nie chciałam mu zrobić krzywdy! Gavin, jak mogłeś uknuć tak brudną sztuczkę! Kiedy twój tatuś wróci, dopilnuję, żeby cię dobrze wychował!
Danna była winna swoich czynów. Jak mogłam oczekiwać, że on zacznie walczyć? Lepiej będzie, jeśli zrzucę całą winę na niego!
– Ależ z ciebie hipokrytka! Przecież przed chwilą próbowałaś mnie skrzywdzić! Panie Whitley, dlaczego ona jest taką wredną kobietą? Chcę tatusia! Chcę tatusia! – Jasper znów zaczął płakać z rozżaleniem. Poza tym wykorzystywał też okazję, by sprawdzić, czy Benjaminowi naprawdę na nim zależy. Jeśli tatuś stanie po stronie tej złej kobiety, zostawimy go w spokoju!
Serce Edwina bolało na widok płaczącego Jaspera, więc wziął biednego chłopca na ręce. – Gavin, nie płacz. Jestem tu, wezwę zaraz twojego tatusia z powrotem do domu!
Danna wpadła w przerażenie na samą myśl o tym, że Benjamin wraca do domu. Jeśli Benjamin dowie się o tym, co próbowałam zrobić Gavinowi, na pewno wpłynie to na nasze relacje. Już wcześniej mnie ostrzegł, gdy wczoraj pozbyłam się waty cukrowej tego bachora.
– Edwin, Benjamin wciąż jest w pracy. Nie sądzę, żebyśmy powinni mu przeszkadzać z tak błahego powodu.
Rozgniewany zachowaniem Danny, Edwin odprawił ją surowym tonem: – Panno Adams, uważam, że będzie lepiej, jeśli porozmawia pani osobiście o tej sprawie z panem Grahamem!
Robiliśmy co w naszej mocy, by uchronić Gavina przed urazami. Jak mogła próbować to zrobić? Skoro odważyła się na to nawet w mojej obecności, prawdopodobnie posunęłaby się znacznie dalej, gdyby nas nie było! Kiedy o tym pomyśleć, Gavin zachowywał się dziwnie za każdym razem, gdy ona się tu pojawiała! Założę się, że to nie była jej pierwsza próba! Serce Edwina zamarło po zrozumieniu tej sytuacji.
Lokaj natychmiast zadzwonił do Benjamina. Ten, usłyszawszy nowiny, od razu rzucił się do powrotu do domu.
W tym momencie Danna zdawała sobie sprawę, że jeśli wyjdzie, oskarżenia tylko się potwierdzą. Z nerwów usiadła na kanapie w salonie.
Jeśli Benjamin wciąż się o mnie troszczy, to pewnie przymknie na to oko. W końcu jestem mamą Gavina.
W międzyczasie Jasper wciąż płakał.
Danna ukradkiem rzuciła mu mordercze spojrzenie.
Wcześniej trzymał wszystko dla siebie. Dlaczego dzisiaj się mnie czepia? Właściwie zaczął to robić już wczoraj. To drastyczna zmiana!
Danna zmrużyła oczy na wspomnienie wpadnięcia na Arissę w Graham Group.
Czy Arissa miała okazję spotkać to nieślubne dziecko?
Oszołomiona tą możliwością, Danna była rozdarta między gniewem a trwogą.
Czy Benjamin spotkał się już przedtem z Arissą? Czas na to, abym wymyśliła sposób na pozbycie się jej raz na zawsze!
Złowrogie spojrzenie Danny nabrało na sile, gdy knuła w głębi duszy intrygę przeciwko Arissie.
Tymczasem Arissa nadal nie zdawała sobie sprawy ze wszystkiego, co działo się za jej plecami.
Spędziła trochę czasu na zabawie z dziećmi, zanim zabrała je na obiad, a wszystkie one były wniebowzięte.
– Mamusiu, chcę zjeść dużo pysznego jedzenia! – Jesse, która była łakomczuchem, nie mogła ukryć ekscytacji, szarpiąc Arissę za rękę.
– Mamusiu, co będziemy jeść? – Oliver też był zachwycony. Czekał, aż spróbuje wszystkich wspaniałych potraw, które widział w internecie przed ich powrotem do kraju.
– Możecie zjeść, co tylko chcecie! – Arissa puściła do nich żartobliwie oko, poprawiając im kapelusze. Dopiero wtedy zauważyła, że brakuje nakrycia głowy Jaspera.
– Jasper, gdzie twój kapelusz?
– Mamusiu, oddałem go innemu dziecku na lotnisku! – Gavin dobrze zagrał rolę Jaspera, nie demaskując się. Był całkiem niezły w naśladowaniu wyrazu twarzy Jaspera, do tego stopnia, że Arissa nie zauważyła niczego niezwykłego.
Zachary rzucił mu spojrzenie i zaśmiał się w duchu. Jest w tym całkiem niezły!
Gdyby sam nie zauważył tego wcześniej, on również dałby się nabrać Gavinowi.
– Dam ci mój kapelusz! – Zachary zdjął kapelusz i włożył go Gavinowi na głowę.
– Nie potrzebuję tego. – Gavin odrzucił propozycję Zacharego, uznając, że wcale nie musi go mieć.
– Posłuchaj mnie i weź to! – Zachary uśmiechnął się, wkładając mu go, zachowując się jak na starszego brata przystało.
Gavin na chwilę zastygł w bezruchu. Czy on uważa mnie za swojego młodszego brata? Jeśli to mnie Danna zabrała zamiast nich, to najpewniej ja jestem z nich najstarszy.
– Chodźmy! Kupię ci nowy! – powiedziała Arissa, zachowując uśmiech na twarzy.
Słysząc to, Gavin był w siódmym niebie. Uśmiechając się od ucha do ucha, zaszczebiotał: – Dziękuję, mamusiu!
Arissa zabrała dzieci na przepyszny posiłek.
Z kolei Benjamin dotarł do domu w zaledwie dziesięć minut.
Zanim w ogóle doszedł do drzwi, usłyszał żałosny płacz Jaspera dobiegający ze środka. Słyszał jego płacz już podczas rozmowy telefonicznej sprzed chwili.
Twarz Benjamina pociemniała, gdy zmarszczył brwi, a jego apatyczna postawa odgrodziła go od innych.
– Panie Graham! – Edwin podszedł do Benjamina z Jasperem na rękach, wyglądając na zaniepokojonego.
Jasper płakał tak długo, że jego oczy były zaczerwienione i opuchnięte. Jego nos również stał się czerwony. Edwina bolał widok tego, jak był zgnębiony.
– Benjamin... – Danna zbliżyła się do Benjamina, ale zatrzymała się w pół kroku, gdy napotkała jego ostre spojrzenie.
– Tatusiu! Tatusiu... – Jasper był wyczerpany po tak długim płaczu. Zbliżył się do Benjamina, by poprosić o uścisk, gdy w końcu go zobaczył.
Benjamin wziął Jaspera w ramiona i delikatnie poklepał po plecach. – Nie płacz. – Mimo że brzmiał nieco niezgrabnie, mówił niezwykle łagodnym tonem.
Jasper oparł się o ramię Benjamina, a jego oczy w mgnieniu oka się rozjaśniły. Wyglądało na to, że Benjamin jednak się o niego martwił.
Następnie z pożałowania godnym wyrazem twarzy poskarżył się Benjaminowi: – Tatusiu, ona próbowała zrobić mi krzywdę!
Dannie nie udał się ten uczynek, jednak sama idea podjęcia takiej próby wystarczyła, by rozwścieczyć Benjamina.
Spojrzenie Benjamina pociemniało, gdy rzucił Dannie surowe, mordercze spojrzenie.
Po raz pierwszy Danna widziała, by tak na nią patrzył. Natychmiast poczuła ciarki na plecach. Drżąc, próbowała się wytłumaczyć: – Benjamin, posłuchaj mnie. To...
– Wynoś się! – wykrzyknął lodowato Benjamin.






