Arissa była zadowolona widząc, jak dzieci stają w jej obronie, gdy zostaje źle potraktowana, i jak obsypują ją troską w takim momencie.
– Dobrze! W porządku. Po prostu poszukam innej pracy! – Uśmiechnęła się, by je uspokoić.
Zachary chwycił ją za rękę. – Mamusiu, nie martw się. Zaopiekujemy się tobą!
Arissa była całkowicie poruszona słowami Zacharego. Przytuliła go ciepło i pogłaskała po głowie. – Nie ma potrzeby, żebyście to robili. To ja się wami zaopiekuję!
Liczą się chęci. Oczywiście, że nie pozwolę, by ponosiły ciężar utrzymania. Jest jeszcze za wcześnie, by brały na siebie tak wielką odpowiedzialność w tak młodym wieku.
– Mamusiu, mogę zarobić mnóstwo pieniędzy, jeśli sprzedam kolejny program! – zapewnił z przekonaniem Oliver.
– Mamusiu! Nie zapominaj o mnie! Ja też mogę dużo zarobić jako modelka! – Jesse mocno przytuliła Arissę. Ona również chciała pomóc.
– Mamusiu, ja też mam trochę pieniędzy. Mogę się tobą zaopiekować! – Gavin przedstawił swój pomysł bez wahania, mając nadzieję, że Arissa nie będzie musiała tak bardzo martwić się o pracę.
Wzruszona ich czynami, Arissa przytuliła ich mocniej.
– Dziękuję za wasze dobre chęci. Mam to pod kontrolą. Możecie więc zatrzymać te pieniądze dla siebie. Oliver, powinieneś przestać pisać te programy.
Programowanie wymagało wiele wysiłku; z pewnością nie chciała, by jej dziecko się przepracowywało.
Oliver po usłyszeniu ostrzeżenia nieśmiało opuścił głowę. Chichocząc, odpowiedział: – W porządku. Mamusiu!
– Jesse, nie wolno ci przyjmować zleceń jako modelka bez mojej zgody! – Arissa pogładziła Jesse po głowie.
W końcu to nie były łatwe pieniądze. Dzieci prawdopodobnie musiały pracować ciężej niż dorośli, ponieważ nieustannie musiały przechodzić szkolenia.
– Mamusiu, cokolwiek powiesz! – Usta Jesse wygięły się w jasnym uśmiechu. Brakujące przednie zęby sprawiały, że wyglądała dość uroczo.
Gavin spojrzał na Jesse, która wyglądała na jaśniejszą i delikatniejszą niż reszta.
Kiedy się uśmiecha, ma takie same dołeczki jak mamusia. Im dłużej na niego patrzę, tym bardziej przypomina mi dziewczynkę. Jak dobrze by było, gdyby był dziewczynką i moją siostrą.
Jesse dostrzegła jego uważne spojrzenie i odwzajemniła uśmiech.
Gavin uśmiechnął się, klepiąc ją po głowie. – Jesse jest taka urocza!
Arissa spojrzała na Jesse i pomyślała to samo.
Jesse była wychowywana jak mały chłopiec od samego urodzenia. Jej włosy były krótkie i nosiła takie same stroje jak jej bracia. W związku z tym każdy bez problemu brałby ją za chłopca.
Arissa wzięła Jesse w ramiona i pocałowała ją w policzek. Jesse była tak szczęśliwa, że nie mogła przestać chichotać.
– Moje maleństwo jest takie urocze! Daj buziaka! – Arissa śmiała się, bawiąc się z Jesse.
– Hehe! Mamusiu, to łaskocze! – Jesse wsunęła głowę, promieniując radością.
Pozostała trójka również zachichotała na tę scenę.
W międzyczasie Zachary poszedł usiąść w kącie i napisał SMS-a do Jaspera: Mamusia nie została zatrudniona przez Benjamina.
Jasper nie mógł powstrzymać grymasu niezadowolenia na widok tej wiadomości. Benjamin nie zatrudnił mamusi?
Jego gniew wzrósł po tym, jak dowiedział się, że Arissa została wyrzucona przez Dannę.
– To straszne! – Tracąc panowanie nad sobą, rzucił książką, którą trzymał w dłoniach.
Edwin był oniemiały jego reakcją.
Czy ktoś z nim zadarł? Edwin podszedł, żeby go uspokoić. – Gavin, co się stało?
Jasper zerknął na Edwina i zastanowił się przez krótką chwilę. W tym miejscu mieszkamy tylko ja i Benjamin, a Danny tu nie ma. Nie mogę się doczekać, by zapytać Edwina o relacje Benjamina z Danną.
Właśnie wtedy podeszła do nich gosposia. – Panna Adams już tu jest!
Danna szła za gosposią. Najwyraźniej przyszła tu szukać Gavina.
Jej nagłe pojawienie się nie pomogło sytuacji, ponieważ Jasper jeszcze bardziej się wściekł na jej widok. Następnie posłał jej mordercze spojrzenie.
Danna zmarszczyła brwi, napotykając jego groźne spojrzenie i w duchu zaczęła przeklinać.
Co za bachor! Teraz, gdy dorasta, staje się coraz bardziej bezczelny. Nawet tak na mnie patrzy! Muszę dać mu dziś nauczkę!
– Panno Adams! – Edwin przywitał się z nią uprzejmie.
– Edwin, wracaj do swoich obowiązków. Spędzę trochę czasu z Gavinem!
Danna powstrzymała złość, gestem każąc Edwinowi odejść. Z uśmiechem podeszła bliżej Jaspera.
Edwin zerknął na Jaspera i zobaczył jego wściekły wyraz twarzy. Mimo obaw, odsunął się na bok.
Danna uśmiechnęła się od ucha do ucha na widok Jaspera. – Gavin, wciąż jesteś na mnie zły? Przepraszam. Zabiorę cię na coś dobrego do jedzenia!
Edwin rzucił jej szybkie, ukradkowe spojrzenie, nie mówiąc ani słowa.
Ona jest mamą Gavina i przez cały ten czas go wychowywała. Nie ma nic złego w tym, że i tym razem go zabiera.
– Nie potrzebuję, żebyś to robiła! Jesteś bezwstydna! Czuję obrzydzenie na twój widok. Wynoś się! – wykrzyknął Jasper, najwyraźniej nie bojąc się urazić jej uczuć.
Jasper nie przejmował się nikim, kiedy był sprowokowany.
Edwin nigdy nie widział, by Gavin mówił do Danny w tak ostry sposób. Był więc oszołomiony tą sceną.
W spojrzeniu Danny pojawiła się nuta złośliwości, gdy położyła dłoń na Jasperze.
Przybrała bezradny wyraz twarzy, jakby była niechcianą matką własnego syna. Jednocześnie potajemnie używała siły, próbując uszczypnąć Jaspera w ramię.
Nie wiedziała jednak, że dziecko, które przed nią stoi, to nie Gavin. W rzeczywistości Jasper nie był kimś, kto tolerowałby takie zachowanie.
Zanim Danna zdążyła wykonać ruch, Jasper odpowiedział kopnięciem. Pochłonięte bólem i gniewem, jej oczy zrobiły się w ułamku sekundy czerwone.
– Gavin Graham! – ryknęła wściekle Danna. Była całkowicie zaskoczona jego atakiem.
Nie wiedziałam, że ten bachor może być tak silny!
Jasper napotkał jej złowrogie spojrzenie. Był przez chwilę zaskoczony, po czym zalał się łzami.
Edwin podbiegł i wziął Jaspera w ramiona. Nie odważył się złościć na Dannę, tylko zamiast tego pocieszał Jaspera: – Nie bój się!
– Panie Whitley, dlaczego to zrobiła? Dlaczego? Co zrobiłem źle? Ona nie jest moją mamą... Nie chcę takiej matki. Próbowała mnie nawet uszczypnąć... – zapłakał Jasper w żalu.
Twarz Edwina spoważniała, gdy wysłuchał Jaspera. Odwrócił wzrok na Dannę. – Panno Adams!
Danna rozszerzyła oczy z niedowierzaniem. Nie spodziewałam się, że Gavin będzie na mnie narzekał!
Napotkała sceptyczne spojrzenie Edwina i wpadła w panikę. – J-ja nic nie zrobiłam. Edwin, nie słuchaj go! Gavin, jak możesz tak kłamać? Czego cię nauczyłam? Dlaczego kłamiesz? Jestem twoją mamą!
– Nie jesteś moją mamą! Nie tylko próbowałaś mnie uszczypnąć, ale też na mnie krzyczałaś! Poza tym sama kazałaś mi kłamać! Jesteś złą kobietą, więc nie jesteś moją mamą! – Jasper zawodził, chowając głowę w ramionach Edwina.
Nigdy bym się nie spodziewał, że spróbuje mi to zrobić na oczach wszystkich. Gdyby nikogo nie było w pobliżu, mogłaby zrobić coś jeszcze gorszego.
Jasper wzdrygnął się, gdy przed oczami stanęły mu sceny, w których Danna próbuje zrobić mu krzywdę.
Żal mi Gavina. Danna musiała robić mu to samo wcześniej, a on z pewnością nie wiedział, jak się bronić.
Jasper celowo zrobił scenę tylko dlatego, że było mu żal swojego „młodszego brata”.
– Gavin Graham! – Twarz Danny wykrzywiła się we wściekłości. Żałowała, że nie może dać mu nauczki na miejscu.
Gdybym wcześniej wiedziała, że Benjamin nie zamierza się ze mną ożenić nawet po tym, jak sprowadziłam tego bachora z powrotem, porzuciłabym go już wtedy, zamiast pozwalać, by podnosił na mnie głos i teraz mnie oskarżał!






