languageJęzyk

Rozdział 7 Dlaczego ukłułeś mnie w palec?

Autor: Avelon Moreau 4 kwi 2026

„Przestań płakać!” Benjamin nigdy nie widział, żeby jego syn płakał na głos. Nie wiedział, jak go uspokoić. „Nikt tak nie myśli!”

„Naprawdę?” Jasper wtulił się w objęcia Benjamina i mocno go przytulił. Jego ciało drżało. Jego żałosny głos mógłby wywołać dławienie w gardle u innych.

Benjamin po jego głosie poznał, że Jasper boi się porzucenia. Serce mu zamarło, gdy poklepał chłopca po głowie. „Naprawdę” – powiedział z przekonaniem.

Danna spojrzała na duet ojciec-syn i w tajemnicy odetchnęła z ulgą.

Jednak Ethen, siedzący z przodu, zauważył jej wyraz twarzy. W jego oczach zamigotała nuta podejrzenia. Pani Adams i Gavin nie zachowywali się tak w przeszłości. Chociaż nie byli tak zżyci jak inne matki z synami, i tak nie kłóciliby się w ten sposób.

Tymczasem Arissa dotarła do domu z czwórką dzieci i zaczęła sprzątać.

Gavin ukrył się w łazience, by obejrzeć nagranie z kamer monitoringu we własnym domu.

Odetchnął z ulgą, gdy zobaczył, że Jasper wrócił do domu z Benjaminem. W końcu wyszedł i poszedł pomóc w obowiązkach.

Kiedy wreszcie się ustatkowali, była już pora kolacji. Matka i dzieci zamówili jedzenie na wynos i zjedli razem przy stole, sprawiając, że atmosfera była pełna życia.

Gavin bał się, że przypadkowo się zdemaskuje, jeśli będzie mówił za dużo. Dlatego dodawał do rozmowy tylko odrobinę tu i tam, gdy wszyscy rozmawiali. Ostatecznie udało mu się uniknąć podejrzeń o bycie tym odmiennym.

Zachary był jedynym, który pomyślał, że jego brat jest trochę inny, ale nie wypytywał go dalej o jego tożsamość.

Po kolacji Arissa poinstruowała dzieci, by się umyły i poszły spać. Sama też szybko się umyła i położyła się do łóżka.

Z drugiej strony Jasper zdrzemnął się w drodze powrotnej do rezydencji Grahamów z Benjaminem po tym całym płaczu.

Benjamin spojrzał w dół na chłopca w swoich ramionach, który wciąż miał łzy zaplątane w rzęsach. Otarł je i wyniósł go z samochodu.

„Benjamin, pozwól mi!” Danna chciała wejść z Benjaminem. Mężczyzna odwrócił się jednak i stwierdził z odległym spojrzeniem: „Nie trzeba”.

Danna poczuła się trochę bezradna. Poznała, że Benjamin jest zły.

Benjamin niósł syna i przeszedł kilka kroków, zanim się zatrzymał. Odwrócił się na pięcie i posłał zimne spojrzenie. „Następnym razem, jeśli pomyślisz, że to on się myli, opanuj swoje nastawienie i mów ładnie! Możesz już iść!” – warknął Benjamin i dał znak lokajowi, by odprowadził gościa, po czym wszedł do domu.

Danna była zaskoczona. Obserwowała sylwetkę mężczyzny, gdy wchodził do domu. Jej serce przepełniał ból. Minęło pięć lat. Dlaczego on nadal jest dla mnie taki zimny? Czy nadal obwinia mnie za tamten incydent z narkotykami? Ale zrobiłam to, bo mi się podobał. Czy myliłam się, testując jego granice? Wiem, że on nie znosi, gdy ludzie knują przeciwko niemu. Czy byłam zbyt zdesperowana?

„Pani Adams, proszę wrócić wcześnie do domu i odpocząć!” – lokaj wystąpił naprzód, mówiąc.

Danna spojrzała na lokaja i uśmiechnęła się. „Edwinie, kupiłam ten prezent za granicą dla Benjamina. Ma właściwości uspokajające. Zapomniałam mu go dać wcześniej, więc proszę, przekaż mu go ode mnie!”

Sięgnęła do torebki, wyciągnęła delikatnie zapakowane pudełko i podała je lokajowi razem z drugim. „To jest dla ciebie!”

„Dziękuję, pani Adams, ale to zbyt drogie. Nie mogę tego przyjąć!” Edwin Whitley przyjął to dla Benjamina, ale nie wziął tego, co Danna zamierzała dać jemu.

„Niewiele to kosztowało. Po prostu to weź. I tak nie mogę tego użyć!” Danna na siłę wcisnęła mu prezent do ręki i odwróciła się, by wsiąść do samochodu. Następnie spojrzała na rezydencję. Jej oczy lekko błysnęły.

Przejechała taki szmat drogi. Zatem myślała, że Benjamin poprosi ją, by została na noc.

„Pani Adams, proszę na siebie uważać” – powiedział uprzejmie Edwin, a następnie polecił kierowcy, by jechał powoli. Odprowadził wzrokiem odjeżdżający samochód i wrócił do domu.

Benjamin zaniósł syna na górę do sypialni Gavina i delikatnie położył go na łóżku.

„Mamusia...” – jęknął Jasper i odwrócił się, kładąc stopy na łóżku.

Oczy Benjamina błysnęły. Pochylił się, by zdjąć synowi buty i poprawić jego pozycję do snu. Kiedy przykrywał go kocem, zauważył pieprzyk na nadgarstku Jaspera. Jego spojrzenie stało się napięte. Ten dzieciak nie miał pieprzyka, prawda?

Benjamin podniósł dłoń Jaspera, by przyjrzeć się z bliska. Wciąż nie był pewien. W końcu ojciec i syn nie widywali się często. Dlatego też nie zwracał zbytniej uwagi na takie szczegóły.

Odkładając rękę Jaspera, wpatrywał się w śpiącą twarz chłopca i wyciągnął rękę, by pogłaskać go po głowie, po czym wstał, by wyjść.

Kiedy lokaj zobaczył, że Benjamin wyszedł, grzecznie podał mu prezent. „Panie Graham, pani Adams przyniosła to dla pana. Powiedziała, że ma to działanie uspokajające!”

Benjamin zerknął i nie okazał zamiaru przyjęcia go. Następnie spojrzał na lokaja i powiedział: „Następnym razem nie przyjmuj rzeczy ot tak!”.

Lokaj zamarł i potwierdził: „Dobrze!”. Relacje pana Grahama z panią Adams były w przeszłości dobre. Po narodzinach Gavina stawał się coraz chłodniejszy. Nikt nie wie na pewno dlaczego. Wszyscy spodziewali się, że pan Graham poślubi panią Adams. Jednak ich relacja nie pogłębiła się w ciągu ostatnich pięciu lat. Zamiast tego oddalili się od siebie.

Lokaj spojrzał na obojętną twarz Benjamina i nie mógł powstrzymać wewnętrznego westchnienia. Zastanawiał się, kto mógłby wejść do serca Benjamina i sprawić, by ten się uśmiechnął.

Benjamin odwrócił się, by wrócić do swojej sypialni. Zatrzymał się i odwrócił, by spojrzeć na lokaja. „Edwinie, czy Gavin ma pieprzyk na nadgarstku?”

„Pieprzyk?” Lokaj był oniemiały. Spojrzał na Benjamina zdezorientowany. „Chyba nie!”

Ponieważ to on zawsze opiekował się Gavinem i często pomagał mu się ubierać, nie zauważył żadnego pieprzyka.

Benjamin zmarszczył brwi. Brak pieprzyka. W takim razie to, co widziałem wcześniej...

Edwin był zaintrygowany, gdy zobaczył powagę Benjamina. Rzucił się do pokoju i spojrzał na nadgarstek Jaspera, znajdując tam zauważalny pieprzyk.

Potarł go, ale nie zszedł. Lokaj zmarszczył brwi. „Tego... nie było tu wcześniej! Chyba że wyrósł niedawno?”

Ponieważ Benjamin chciał, by Gavin był niezależny, nie pozwalał już lokajowi pomagać mu w ubieraniu i chciał, by Gavin ubierał się sam. Dlatego minęło trochę czasu, odkąd lokaj z bliska zajmował się Gavinem.

Benjamin zmrużył oczy, a jego serce wezbrało niepokojem. „Wezwij lekarza!” Wcześniej nie było pieprzyka. A teraz nagle jest. To nie jest dobry znak.

„Tak!” Edwin pospieszył zadzwonić po lekarza rodzinnego. Polecił mu natychmiast przyjechać do rezydencji Grahamów.

Shaun Bailey przybiegł w pośpiechu, zakładając, że coś się stało. Okazało się jednak, że poprosili go o obejrzenie pieprzyka Jaspera. Przeprowadził szybkie badanie i stwierdził, że nie ma w nim nic złego. „Robicie zamieszanie z drobnego powodu. Taki pieprzyk wyrasta również w późniejszym życiu. Gavin jest wciąż młody. Pojawienie się pieprzyka to coś bardzo powszechnego!”

„Zrób mu badanie krwi!” Benjamin nie ufał jego szybkim oględzinom.

Kącik ust Shauna drgnął. Pod presją Benjamina został zmuszony do pobrania trochę krwi z opuszki palca Jaspera.

„Ał!” Jaspera obudził ból i zobaczył, że ktoś nakłuwa mu palec. Ze złością kopnął mężczyznę.

Shaun był zaskoczony i oberwał bezpośrednio. Zatoczył się do tyłu i upadł na ziemię.

„Gavin, to ja...”

„Dlaczego ukułeś mój palec!” – krzyknął Jasper wściekle, mocno ściskając dłoń. Ten facet jest okropny, szturchając mnie przez sen.

Pytanie Jaspera odebrało Shaunowi mowę. Wstał i odwrócił się do Benjamina.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 7: Rozdział 7 Dlaczego ukłułeś mnie w palec? - Pięć lat później: Zemsta z panem Grahamem | StoriesNook