languageJęzyk

Rozdział 2 Wróciła silniejsza z dziećmi

Autor: Avelon Moreau 4 kwi 2026

Pięć lat później, na Międzynarodowym Lotnisku Dellmoor, Arissa wzięła głęboki wdech, chłonąc znajome powietrze tego miejsca.

Jej bystre oczy zza okularów przeciwsłonecznych omiotły tętniący życiem tłum, gdy zanurzyła się w typowej dla tego kraju żywiołowości.

Wróciła.

Chociaż jej twarz była w połowie przysłonięta okularami przeciwsłonecznymi, jej delikatna cera wyglądała olśniewająco. Przechodnie z trudem mogli oderwać od niej wzrok.

W końcu piękności są po to, by je podziwiać. Sprawdzało się to w przypadku obserwatorów w każdym wieku i każdej płci. Jednak tym, co przyciągało wzrok jeszcze bardziej niż sama kobieta, była czwórka małych dzieci maszerujących tuż obok niej.

Każde z nich miało na ramionach plecak w innym kolorze z nadrukami z kreskówek, ciągnąc za sobą w dłoni mini walizkę. Co więcej, wszyscy mieli na sobie stroje pasujące do ich matki – połączenie czarnych koszulek, dżinsów i białych trampek, co wyglądało prosto, a zarazem szykownie.

Ich brązowe berety otaczały uderzająco piękne oczy i delikatne rysy twarzy, co wywoływało zachwyt wśród gapiów.

Co ciekawe, ich wyrazy twarzy wyrażały jednocześnie nonszalancję, naiwność, zachwyt i ciekawość, gdy każde z nich rozglądało się dookoła i przyswajało nowe otoczenie. Ich wręcz dorosłe maniery były szczególnie intrygujące dla obserwatorów.

„O rany! Czworaczki! Jakie piękne dzieci!”

„Tak bardzo zazdroszczę ich mamie, że ma takie urocze maluchy. Chodzenie z nimi na zakupy musi być świetną zabawą!”

„Wszyscy są obdarzeni niesamowitą urodą! Bez wątpienia chichotałabym przez sen, gdybym została obdarzona takimi pięknymi dziećmi!”

„Czy to nie jacyś celebryci? Ta kobieta jest taka elegancka i ładna. Zdecydowanie się wyróżnia.”

„Cicho, co ty tam wiesz? Nie dorównuje Dani. Moja Dani to najatrakcyjniejsza kobieta na świecie!”

Te okrzyki nie były dla Arissy niczym nowym. Za granicą spotkała się z niezliczoną ilością takich sytuacji. Kiedykolwiek wychodziła z dziećmi, natychmiast stawali się centrum uwagi.

Wciąż kierowała czwórkę dzieci w stronę wyjścia. Patrząc za siebie, by je policzyć, powiedziała: „Skarby, trzymajcie się blisko. Nie zostawajcie w tyle.”

Dzieci szły gęsiego za nią niczym szeleszczący ogon. Dla wszystkich obecnych był to chwytający za serce widok.

Większość gapiów wyciągnęła telefony i zaczęła robić zdjęcia. Niektórzy nawet nagrywali filmy i wrzucali je na platformy wideo, nadając im chwytliwe tytuły z jednogłośnym naciskiem na czworaczki. Filmy te wkrótce stały się viralami i zebrały mnóstwo polubień.

„Zrozumiałem, mamusiu!” Czworaczki posłusznie podążały za Arissą, opuszczając brzegi swoich beretów, gdy gapie robili im zdjęcia.

Najmłodsza z czworaczków, Jesse York, była najbardziej nieśmiała z nich wszystkich. Będąc po raz pierwszy na tak zatłoczonym lotnisku, nerwowo zacisnęła dłonie na rąbku bluzki swojej mamy i cicho wykrztusiła: „Mamusiu, wszyscy na nas patrzą. Robią nam też zdjęcia!”

„Wszystko w porządku.” Arissa odwracała się od czasu do czasu, by sprawdzić, co u jej dzieci, upewniając się, że żadne nie zginęło.

„Nie bój się. Po prostu jesteśmy tak przystojni, że ludzie nie mogą powstrzymać się od robienia nam zdjęć!” – zauważył Jasper York, trzeci z czworaczków, który maszerował za Jesse. Będąc najbardziej narcystycznym ze swojego rodzeństwa, śmiało uśmiechał się do dorosłych, którzy robili im zdjęcia.

„To naruszenie naszego prawa do wizerunku!” Zachary York ściągnął brwi. Będąc najstarszym bratem, szedł jako ostatni w szeregu i pomagał mieć oko na swoje rodzeństwo.

„Nic nie szkodzi, dopóki nie robią nic złego. Po prostu nas lubią i tyle!” Arissa nie tylko była przyzwyczajona do ludzkiej uwagi, ale wiedziała również, że gapie i tak ukradkiem robiliby im zdjęcia, nawet gdyby poprosiła ich, by przestali. Zachowanie otwartego umysłu ułatwiało sprawę, zupełnie tak, jak ona sama robiła zdjęcia przyjemnym krajobrazom i ludziom tylko po to, by móc je później podziwiać.

Zachary uważał jednak inaczej. Trzymał gapiów na dystans i był urażony niechcianą uwagą. „Przestańcie robić zdjęcia! Mój brat się boi!”

„Nie ujmujcie ich w swoich kadrach. Róbcie zdjęcia tylko mnie!” Jasper uśmiechnął się i przyjął kilka fantazyjnych póz.

Słysząc słowa Jaspera, tłum, który właśnie odłożył telefony po sprzeciwie Zachary'ego, znów zaczął robić zdjęcia. „Jak uroczo! Dzieciaki, jesteście takie śliczne! Poprawiliście mi humor!”

„Dzieci, czy jesteście czworaczkami? Wyglądacie podobnie i jesteście niezwykle uroczy! Mogę sobie zrobić z wami wszystkimi zdjęcie?”

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki