– Mamusiu, chcę patrzeć, jak gotujesz! – powiedział cicho Gavin, patrząc na nią z radosnym oczekiwaniem.
Arissa odpowiedziała mu uśmiechem i powiedziała łagodnym głosem: – Pewnie. Usiądź z boku i nie stój za blisko mnie. Uważaj, żeby nie ochlapał cię olej.
– Dobrze! – Gavin był wniebowzięty. Przysunął krzesło i posłusznie usiadł.
– Dlaczego nagle zechciałeś patrzeć, jak gotuję? – zapytała Arissa.
– Chcę dotrzymać mamusi towarzystwa! – odparł Gavin, nie odrywając od niej wzroku.
Arissa była wzruszona jego odpowiedzią i uśmiechnęła się promiennie.
Gavin nie zdążył długo popatrzeć, gdyż zawołał go Oliver: – Jasper, próbujesz się obijać? Mówiłeś, że zamieciesz podłogę! Chodź tutaj i bierz się do zamiatania!
Gavin drgnął. *Ups, zapomniałem o tym.*
– Mamusiu, wychodzę na chwilę! – oznajmił Gavin. Arissa odwróciła się i skinęła mu z uśmiechem.
Gavin wybiegł i pospiesznie zaczął zamiatać podłogę. Oliver z kolei wypłukał mopa i zmył podłogę. W tym samym czasie Zachary sprzątał pokoje razem z Jessem.
Czworo dzieci pracowało razem, zajętych obowiązkami. Arissa była zadowolona widząc, że są tak posłuszne w tak młodym wieku. Bez ich pomocy w wykonywaniu niektórych obowiązków, byłaby przytłoczona.
Pół godziny później czwórka dzieci wylegiwała się na kanapie, oglądając kreskówki. Oliver przeglądał wiele dostępnych kanałów.
Nagle uwaga Jessego skupiła się na nagłówku wiadomości. Dziecko z podekscytowaniem pociągnęło Olivera za koszulkę na widok kogoś o podobnym do nich wyglądzie. – Wróć do poprzedniego kanału!
Oliver przełączył z powrotem, ale było już za późno. Jesse był zirytowany. – Dlaczego to zniknęło?
– Co się stało, Jesse? – zapytał Zachary, odwracając głowę.
– Chyba widziałem przed chwilą tatusia! – Jesse spojrzał na niego z zapałem. *Ta osoba wyglądała dokładnie tak jak moi bracia.*
Zachary oniemiał.
Gavin również spojrzał na Jessego. *To normalne, że tatuś pojawia się w programach telewizyjnych, ale zazwyczaj tego nienawidzi. Dlaczego go nie zauważyłem, chociaż też oglądałem telewizję?*
Jesse próbował ich przekonać. – Ta osoba była wysoka i przystojna. Zupełnie jak Oliver! To musiał być nasz tatuś!
Oliver podrapał się w tył głowy i zmarszczył brwi. – Dlaczego ja go nie widziałem?
– Tatuś stał z tyłu! – opisał Jesse.
Nie było wątpliwości, że osobą, którą widział Jesse, był Benjamin. To była ceremonia otwarcia. Kamera przypadkiem uchwyciła go w kadrze na sekundę. To była tylko sekunda, a media nie mówiły o nim bezpośrednio.
– Nawet nie wiesz, kto to jest, a już twierdzisz, że to twój tatuś! – Oliver szturchnął Jessego w głowę.
Jesse poniewczasie wykonał unik. – Nie chcesz wiedzieć?
– Chcę, ale na świecie są miliardy ludzi. Poza tym w wiadomościach nie podali miejsca tego wydarzenia! – Oliver zacisnął wargi. Nie wiedzieli nawet, czy ich ojciec żyje, czy nie.
Zachary i Gavin wpatrywali się w siebie, zastanawiając się, czy nie wyznać pozostałym prawdy.
– Wystarczy. Przełącz już ten kanał. Nie chcecie oglądać telewizji? – wtrącił Zachary. Oliver natychmiast zmienił kanał, a Jesse radośnie przytulił poduszkę. W telewizji leciała jego ulubiona bajka. – Zaczyna się! Zaczyna się!
Arissa usłyszała z kuchni radość Jessego i zerknęła na nich. Zobaczyła czwórkę rodzeństwa wspólnie oglądającą telewizję i wróciła do sprawdzania, czy zupa jest gotowa.
Zachary wyłowił z kieszeni telefon i znalazł numer telefonu Benjamina przez telefon Gavina. Następnie wysłał Benjaminowi wiadomość.
Oczy Gavina rozszerzyły się. Zapytał cicho: – Co robisz?
– Bądź cicho! – Zachary posłał Gavinowi spojrzenie i zerknął w stronę Olivera i Jessego.
Gavin w milczeniu patrzył na niego i zauważył, że Zachary wysyła wiadomość jako Arissa z prośbą o możliwość pracy z Benjaminem.
Gavin pociągnął Zachary'ego za rękaw i szepnął mu do ucha: – Mogłeś po prostu poprosić, żebym polecił mamusię!
Zachary był pełen wątpliwości. – Czy mamusia może dołączyć do firmy bez jego zgody?
Gavin zmarszczył brwi i postanowił omówić to z Ethenem.
Benjamin wkrótce otrzymał wiadomość na swój prywatny numer. Był zdezorientowany, gdy ją otworzył.
Wiadomość brzmiała: *Nazywam się Arissa York. Z przykrością musiałam wyjść wcześniej, zgodnie z życzeniem pańskiej narzeczonej. Panie Graham, jeśli jeszcze nie znalazł pan odpowiedniego kandydata, proszę rozważyć danie mi szansy. Jestem przekonana, że świetnie poradzę sobie z pracą w pańskiej firmie!*
Mrużąc oczy, przeczytał wiadomość. *Skąd ta kobieta ma mój prywatny numer? Hmph, czy kierują nią inne motywy? Wraca do Graham Group, bo gdzie indziej natrafiła na przeszkody? Gdyby naprawdę chciała dołączyć do Graham Group, nie powinna była odchodzić bez słowa wyjaśnienia.* Odpisał: *Nie ma mowy!*
Zachary przeczytał odpowiedź Benjamina i wpadł w furię. *Jak śmie odrzucać mamusię, nawet się nad tym nie zastanawiając.*
W mgnieniu oka napisał i wysłał kolejną wiadomość: *Pożałujesz tego!*
Wyraz twarzy Benjamina spochmurniał po zobaczeniu tej odpowiedzi. *Nigdy w życiu niczego nie żałowałem.*
Gavin również zobaczył wiadomość Benjamina i westchnął. *Dlaczego tatuś nie chce dać mamusi szansy? Jest niezwykle utalentowana!*
Zachary pospieszył do swojego pokoju, a Gavin pobiegł za nim.
Oliver nie rozumiał, dlaczego tak się spieszyli.
Podążył za nimi do pokoju i zobaczył, jak Zachary włącza laptopa. – Co robisz?
– Ciii. Zamierzam dać komuś nauczkę! – Zachary zacisnął wargi.
Gavin domyślał się, jakie miał plany. Zachary potrafił włamać się do czyjegoś systemu w ciągu kilku sekund, jeśli tylko zdobył jego adres. Jego doskonałe umiejętności hakerskie wciąż zdumiewały Gavina.
Oliver usiadł za Zacharym i zapytał Gavina: – Z kim Zachary ma do czynienia?
Gavin odpowiedział: – Powiem ci później!
Zachary odciął zasilanie w rezydencji Benjamina. Był wieczór i rezydencja potrzebowała elektryczności, by oświetlić teren.
W rezydencji zrobiło się ciemno, więc Edwin szybko zszedł na dół, by sprawdzić bezpieczniki, ale odkrył, że są w porządku. Wobec tego wezwał elektryka, by naprawił usterkę.
Benjamin zmarszczył brwi, wychodząc ze swojego gabinetu. – Co się dzieje?
– Obwód elektryczny mógł ulec awarii. Naprawimy to tak szybko, jak to możliwe! – Edwin nie miał pojęcia, na czym polegał problem.
Benjamin martwił się, że Jasper będzie bał się ciemności, więc pospieszył na górę do jego pokoju. Właśnie w tym momencie włamano się do komputera w jego gabinecie.
Benjamin zobaczył, że Jasper mocno śpi, i udał się z powrotem na dół.
Wtedy zauważył, że ktoś majstrował przy jego komputerze. Klawisze w ogóle nie działały. W tym momencie uświadomił sobie, że brak prądu nie był czystym zbiegiem okoliczności.
– Hehe! – Nagle z komputera rozległ się wybuch przerażającego śmiechu. – Nigdy mnie nie złapiesz!
Na ekranie biegało kilka kurczaków, kpiąc z niego.
To sprawiło, że Benjamin pomyślał o Arissie. *Haha. Ma kilka asów w rękawie. Czy robi to na złość, bo ją odrzuciłem?*
Wezbrał w nim gniew, a jego twarz przybrała lodowaty wyraz. Teraz naprawdę chciał poznać Arissę bliżej.
Wyciągnął telefon i wykręcił jej numer, ale nikt nie odebrał.






