Danna wydała z siebie pogardliwe parsknięcie. Z niewytłumaczalną wrogością prychnęła: – A teraz wynoś się stąd!
Arissie aż zaparło dech z gniewu. Posławszy Dannie ostatnie spojrzenie, odwróciła się do niej plecami i wyszła z pokoju.
Widząc, jak bardzo uraziła narzeczoną swojego potencjalnego szefa, uznała, że prawdopodobnie nie ma już szans na zdobycie tej pracy.
– Nawet jeśli naprawdę jesteś jego narzeczoną, nie powinnaś być tak niegrzeczna i niemiła dla innych! – odparowała Arissa. W tym momencie nie czuła już strachu przed groźbami Danny. Była zdeterminowana, by wyjść z tej sytuacji z zachowaną godnością.
– Ty! – Twarz Danny wykrzywiła się w gniewie.
Wpatrywała się w oddalającą się sylwetkę Arissy, a w jej głowie kłębiły się złowrogie myśli.
W tym czasie Arissa wyszła już z biura Benjamina i skierowała się w stronę windy. Niemal natychmiast do niej wsiadła.
Właśnie wtedy otworzyły się drzwi prywatnej windy w gabinecie dyrektora generalnego. Benjamin wyszedł ze środka.
Mężczyzna miał wysoką, dumną posturę i niezwykle przystojne rysy twarzy. Emanował wrodzonym poczuciem szlachetności, które sprawiało, że w jego obecności każde serce mogło zabić mocniej.
Na jego widok serce Danny zaczęło łomotać. Kiedy wpatrywała się w nienagannie przystojną twarz Benjamina, wezbrała w niej nuta szaleństwa. W jej umyśle ten mężczyzna należał do niej, a każdy, kto stanie jej na drodze, bez wątpienia spotka się ze śmiercią.
Swoimi długimi, wąskimi, lecz bystrymi oczami, Benjamin szybko rozejrzał się po pokoju. Zamiast jednak znaleźć rzekomą kandydatkę do pracy, dostrzegł Dannę. Na jej widok natychmiast zmarszczył brwi.
– Benjamin, jesteś tu! Przyniosłam ci śniadanie – wykrzyknęła Danna, szybko przybierając łagodny wyraz twarzy. Następnie energicznie podeszła do Benjamina i spróbowała objąć go za ramię. Benjamin jednak zręcznie uniknął jej próby.
Zamiast tego podszedł do swojego biurka z zimnym jak głaz wyrazem twarzy.
– Co ty tutaj robisz? – zapytał lodowatym głosem, w którym nie było ani krzty ciepła.
Serce Danny zamarło. Kiedy spojrzała na swoje puste dłonie, uśmiech na jej twarzy zaczął sztywnieć. Niemniej jednak wzięła się w garść i szybko podążyła za nim, ponownie przywołując na twarz uśmiech.
– Cóż, bałam się, że nie zjadłeś śniadania. Proszę, zrobiłam to dla ciebie. Zjedz, póki jeszcze gorące! – odpowiedziała Danna, otwierając pojemnik na lunch i stawiając go na biurku Benjamina.
Jednak Benjamin tylko rzucił okiem na pudełko, po czym odpowiedział monotonnym tonem: – Proszę, wyjdź i zostaw mnie w spokoju. Mam inne rzeczy do zrobienia.
Benjamin usiadł i zaczął pracować. Ta przeraźliwie zimna i apatyczna postawa sprawiła, że poczuła, jakby jej serce zatonęło niczym ciężki kamień. Po tych wszystkich latach on wciąż nie chce mi wybaczyć?
– Benjamin... – odezwała się Danna. Poczuła ukłucie żalu w nosie. Widząc, jak obojętny i zimny był Benjamin, jej serce zadrżało w panice.
Szczególnie po tym spotkaniu z Arissą, Danna jeszcze głębiej pogrążyła się w strachu. Gdyby Benjamin się dowiedział...
– Właśnie zjadłem posiłek w domu. A teraz odłóż to i wyjdź. Jestem zajęty! – rozkazał Benjamin.
Uciął nagle, nawet na nią nie patrząc, domagając się, by natychmiast wyszła.
– W takim razie zjedz to później, jak zgłodniejesz! – błagała Danna. Posłała mu niechętne spojrzenie, wzbraniając się przed rozstaniem.
Wkrótce jednak zauważyła, jak Benjamin wybiera wewnętrzny numer. Wyglądało na to, że wzywa Ethena.
Danna natychmiast zorientowała się, co zamierzał zrobić. Wpadając w panikę, postanowiła uderzyć pierwsza.
– Och, przy okazji, Benjamin, kiedy rano przyjechałam do biura, na kanapie siedziała jakaś pani. Wydawało się, że odebrała telefon z innej firmy z zaproszeniem na rozmowę kwalifikacyjną. Poprosiła mnie, abym przekazała ci to w jej imieniu. Najwyraźniej tamta firma zaoferowała jej lepszy pakiet wynagrodzeń niż Graham Group. Całkowite wynagrodzenie oferowane przez Graham Group było w porównaniu z nim zbyt niskie. Wybrała więc tamtą firmę i postanowiła przedwcześnie opuścić tę rozmowę.
Twarz Benjamina natychmiast pociemniała. Przerażający chłód, którym emanował wcześniej, również przybrał na sile.
Zdając sobie sprawę z tego, jak bardzo się wściekł, Danna w duchu promieniała z zadowolenia.
Nie będziesz już miała szansy na dołączenie do Graham Group, Arisso York. Tym, czego Benjamin nienawidzi najbardziej, są ludzie niedotrzymujący obietnic. Nienawidzi też nagłych zmian we wcześniej ustalonych planach.
– Zrozumiałem. – Benjamin odłożył słuchawkę. Zignorował Dannę i wrócił do pracy.
Wpatrując się w swojego idealnego faceta, Danna miała nadzieję zostać nieco dłużej. Niemniej jednak w obliczu zimnej wrogości Benjamina nie odważyła się już do niego zbliżyć. Nie miała więc innego wyjścia, jak tylko opuścić biuro.
Danna ledwie dotarła do wejścia, gdy wpadła na Ethena. Na jej widok Ethen zamarł.
– Panno Adams! – zwrócił się do niej.
– Hmm – mruknęła Danna. Ponownie przybrała zimną i wyniosłą postawę, po czym z wysoko uniesioną głową ruszyła w kierunku windy.
To krótkie spotkanie sprawiło, że Ethen zaczął mruczeć pod nosem. Panna Adams bywa czasem dość lekceważąca i pozbawiona manier, co?
Wkrótce potem Ethen oderwał wzrok i ruszył w stronę biura Benjamina. Widząc, że nie ma tam Arissy, był zdziwiony.
Czy to możliwe, że panna York poszła do łazienki?
– Panie Graham, czy spotkał się pan już z panną York? – zapytał Ethen, podchodząc do biurka Benjamina. W odpowiedzi otrzymał jednak przeszywające spojrzenie.
Ethen czuł się całkowicie zdezorientowany. Patrząc na swojego wyraźnie wściekłego szefa, spróbował ostrożnie zapytać ponownie: – Widział się pan z nią?
– Następnym razem nie marnuj mojego czasu na ludzi, którzy nie są zainteresowani firmą! – ryknął Benjamin. Jakaż to cholerna firma mogła sobie pozwolić na zaoferowanie lepszego wynagrodzenia niż Graham Group?
– Wpisz tę kandydatkę na czarną listę i nigdy więcej nie rozważaj jej zatrudnienia! – kontynuował.
Jezu. Myślisz, że mojej firmie brakuje tak potężnej jednostki jak ty?
Słysząc to, Ethen zamrugał zdezorientowany. Nie miał pojęcia, co się stało. Arissa była kandydatką, w skontaktowanie się z którą włożył wiele wysiłku. To był czysty przypadek, że planowała wrócić do kraju, a tym samym była skłonna przyjąć ofertę pracy. Panie Graham, czy nie wie pan, jak trudno w dzisiejszych czasach o obiecujące talenty?
– Panie Graham, czy mogę zapytać, co się stało? – Ethen był zdeterminowany, by dojść do sedna sprawy.
– Mnie o to pytasz? – Przeszywające spojrzenie Benjamina omiotło biuro. Kiedy dostrzegł na biurku pojemnik z lunchem, jego złość wybuchła z jeszcze większą siłą.
Cóż, kogo innego miałem zapytać? Czy to nie pan ją widział?
Ethen westchnął. Uważał, że to wielka szkoda, iż rekrutacja nie doszła do skutku. Wcześniej Benjamin również widział CV Arissy. Zgodził się również, że jej umiejętności i doświadczenie idealnie pasują do tej roli i firmy.
– A teraz zabierz to! – poinstruował władczo Benjamin.
– Dobrze, w porządku! – Ethen szybko podniósł pudełko z biurka. Ostrożnie zerknął na szefa, po czym skomentował: – Panna Adams dobrze pana traktuje, co? To wspaniale, że postarała się przygotować panu jedzenie zaraz po powrocie.
Szczerze mówiąc, Ethen nie przepadał za Danną jako osobą. Mimo to nie miał wyjścia i musiał mówić o niej miło, ponieważ była ukochaną jego szefa. Kto wiedział, czy nie nadejdzie dzień, w którym zostanie jego żoną? Bezpieczniej i rozsądniej było mówić o niej teraz w superlatywach.
Benjamin posłał Ethenowi kolejne mordercze spojrzenie. Ethen był zaskoczony i instynktownie przełknął ślinę.
Potem uśmiechnął się niezręcznie i powiedział: – Zabiorę to w tej chwili, jeśli panu to nie odpowiada. Ale panie Graham, panna York to rzadki talent. Jest pan pewien, że nie zrewiduje swojej decyzji? Czy mogło dojść do jakiegoś nieporozumienia?
Ethen poszedł tylko do łazienki i zostawił ją na krótką chwilę. Dlatego nie mógł zrozumieć, dlaczego Arissa wyszła do czasu jego powrotu.
Ech. Gdybym tylko nie odchodził. Nic z tego by się nie wydarzyło.
– Ta kobieta oświadczyła, że warunki, które jej zaoferowaliśmy, nie spełniają jej oczekiwań – prychnął Benjamin. – Czy jest coś jeszcze?
Widząc, w jak złym nastroju jest jego szef, Ethen tylko pokręcił głową i postanowił nie zgłaszać innych spraw związanych z ich pracą. Wolał poczekać, aż Benjamin będzie w lepszym humorze. Ze ściągniętymi brwiami odwrócił się i opuścił biuro. Czy panna York nie zgodziła się na warunki oferowane przez naszą firmę podczas naszej ostatniej rozmowy telefonicznej? Dlaczego zmieniła zdanie w ostatniej chwili?
Ethen nie potrafił wyzbyć się dezorientacji. Kiedy dotarł do wejścia do biura, odwrócił się do Benjamina i zapytał: – Panie Graham, czy panna York osobiście powiedziała panu, że odrzuca naszą ofertę, ponieważ była ona nieatrakcyjna?
Ethen po prostu czuł, że coś jest nie tak. Zazwyczaj, nawet jeśli negocjacje w sprawie zatrudnienia nie powiodły się, kandydaci zazwyczaj odrzucali ofertę w sposób bardziej pośredni. Nie robiliby z tego afery i nie narzekaliby wprost, zwłaszcza gdy ich potencjalnym pracodawcą miałby być Benjamin Graham. Czy nie zastanowiliby się dwa razy, zanim zdecydowaliby się obrazić pana Grahama? Tylko głupiec byłby na tyle głupi, żeby to zrobić, prawda?
– Sama mi o tym powiedziała! – stwierdził ostro Benjamin. Chciał, żeby Ethen odpuścił sobie ten temat. W ten sposób mógł wrócić do czytania dokumentów.
Po chwili osłupienia Ethen zorientował się, że Benjamin mówił o Dannie. Na to odkrycie drgnęły mu usta.
Panna Adams mogła przyjść do pana Grahama o każdej porze dnia. Jednak przyszła dokładnie w momencie rozmowy kwalifikacyjnej panny York. Poza tym panna Adams nie odpowiedziała na moje powitanie przy wyjściu. Czy to możliwe, że to ona przepędziła pannę York?
Ethen spojrzał na Benjamina, ale nie odważył się powiedzieć nic więcej. Skierował się z powrotem do swojego biura. Po przemyśleniu sprawy postanowił zadzwonić do Arissy i dowiedzieć się, co się stało.
W końcu to on zwerbował Arissę. Instynkt podpowiadał mu, że za jej dzisiejszym nieprzyjemnym spotkaniem musi kryć się jakiś powód. Arissa nie mogła tak po prostu wzgardzić Graham Group bez powodu.






