languageJęzyk

Rozdział 13 Nie smuć się

Autor: Avelon Moreau 4 kwi 2026

Arissa siedziała jak na szpilkach, nie otrzymując żadnej odpowiedzi od Ethena.

Czy go uraziłam swoimi niegrzecznymi słowami? Czy dlatego mnie teraz ignoruje?

W ułamku sekundy jej umysł zalała fala najróżniejszych spekulacji. Po krótkim wahaniu w końcu wzięła się w garść i zadzwoniła. Czekając, czuła niepokój, a rozmowa została w końcu odebrana, zanim połączenie zostało zerwane.

– Panno York? – Ethen brzmiał na zaskoczonego.

– Panie Frank, chciałabym pana o coś zapytać! – zaczęła ostrożnie Arissa, powstrzymując w sobie gmatwaninę wezbranych emocji.

– O co chodzi?

– Jak brzmi pełne imię i nazwisko narzeczonej pana Grahama? – zapytała Arissa, wstrzymując oddech.

– Danna Adams! – Ethen był nieco zaskoczony tym nieoczekiwanym pytaniem. Czy ona nie zna Danny?

– Och, dziękuję. Dobrze zatem. Po prostu byłam ciekawa. – Zachowując zimną krew, rozłączyła się. W następnej chwili wyszukała Dannę w swoim telefonie.

Danna Adams to jedyna córka zarządu Adams Group. Mimo że urodziła się w zamożnej rodzinie, wyraziła głębokie zainteresowanie branżą filmową. Obecnie jest wschodzącą gwiazdą kina, a jej fani nazywają ją Dani.

Czytając to, Arissa zmarszczyła brwi. Czy to ta Dani, o której słyszałam na lotnisku?

Zamyślona, wpatrywała się w zdjęcia Danny. Dlaczego ona wygląda jak zupełnie inna osoba niż ta, którą widziałam? Na zdjęciu wygląda ładnie i elegancko, a jej uśmiech jest taki ujmujący. Gdybym nie spotkała jej przed chwilą na żywo, założę się, że też dałabym się zwieść jej wyglądowi.

Wpatrując się w ekran zalany informacjami, Arissa popadła w głęboką zadumę. Jeśli to ona naprawdę zrobiła mi to wtedy, będzie mnie kosztować trochę wysiłku, by zagłębić się w tę sprawę. Poza tym, jestem pewna, że musiała zrobić coś, żeby zatuszować swoje działania. Od czego powinnam zatem zacząć? Jeśli Danna jest prawdziwym mózgiem intrygi sprzed lat, chyba właśnie się zdemaskowałam. W takim razie od teraz będę musiała mieć się na baczności. Inaczej pewnie zginęłabym, zanim zdążyłabym się zemścić!

– Proszę pani, jesteśmy na miejscu! – przypomniał taksówkarz, odwracając głowę.

Jego głos natychmiast wyrwał Arissę z zamyślenia. Po rzuceniu okiem na znajomą okolicę pośpiesznie zapłaciła za przejazd i wysiadła.

Gdy tylko dotarła do domu i otworzyła drzwi, jej dzieci podbiegły i objęły ją za uda. Jesse próbowała nawet się na nią wspiąć. – Mamusiu, wróciłaś!

Ich słodkie głosy natychmiast poprawiły nastrój Arissy.

Uśmiechając się, odpowiedziała: – Tak, jestem w domu!

Oliver również próbował wejść, powodując, że Arissa straciła równowagę i zachwiała się do tyłu. Instynktownie przytrzymała ich mocno, zanim zamknęła drzwi.

– Hej! Mamusia zaraz upadnie. Złaźcie w tej chwili!

– Nie ma mowy! Chcę, żeby mamusia mnie niosła! – Jesse brakowało przednich zębów i z trudem mogła wypowiedzieć wyraźne słowo. Mimo to była urocza, mówiąc swoim miękkim głosem.

Arissa z miłością poklepała Jesse po pulchnych policzkach i powiedziała: – Słoneczko, chodź tutaj! – Stojąc w miejscu, wzięła Jesse na ręce i pocałowała ją w policzek.

– Hehe! Mamusiu, ja też chcę cię pocałować! – Jesse objęła szyję Arissy ramionami i radośnie złożyła na niej kilka pocałunków. W ciągu kilku sekund twarz Arissy była cała mokra od śliny.

– Mamusiu, ja też chcę buziaki! – poprosił Oliver na widok tego, co zrobiła Jesse. Kiedy próbował wspiąć się na Arissę, okulary zsunęły mu się z nosa. Arissa nie mogła powstrzymać śmiechu na jego głupkowaty widok.

Pozostała dwójka cieszyła się na widok Arissy, ale nie zrobiła tego samego.

Zamiast tego Zachary i Gavin uczepili się ud Arissy z obu stron.

– Dobrze. Nikogo nie pominiemy! – Następnie wzięła Olivera na ręce i delikatnie pocałowała go w policzek.

Oliver poprawił okulary. Kiedy jego wzrok odzyskał ostrość, lekko pocałował Arissę w policzek.

Patrząc na swoje rozradowane dzieci, serce Arissy stopniało i uśmiechnęła się na widok tej błogiej sceny. Przykucnęła i wzięła Zacharego oraz Gavina w ramiona, by ich pocałować. Niemniej jednak nie zauważyła, że policzki Gavina poczerwieniały.

– Idę do łazienki, zaraz do was dołączę! – Przytuliła ich wszystkich i pobiegła do łazienki. Nie mogli powstrzymać chichotu, widząc ją w pośpiechu.

Kiedy z niej wyszła, świetnie się bawili we własnym gronie. Czwórka z nich wyglądała identycznie. Arissa stała z boku i patrzyła na nich z czułością. Wszyscy są moimi dziećmi. Byłoby wspaniale, gdyby był z nami również mój najstarszy syn.

Nuta melancholii przemknęła przez jej spojrzenie, gdy wpadła na ten pomysł. Nawet nie wiem, czy mój syn ma się dobrze. Dlaczego tamta kobieta go zabrała? Jeśli zamierzała wychować go jak własnego, czy traktuje go właściwie?

Wkrótce Zachary i Gavin zauważyli łzawy wyraz jej twarzy. Zaintrygowani spojrzeli na siebie. Co jest nie tak z mamusią? Czy rozmowa kwalifikacyjna nie poszła dobrze?

Podeszli do Arissy, pytając z troską: – Mamusiu, jak poszła rozmowa?

Arissa szybko ukryła swój smutek za delikatnym uśmiechem. – Nie przeszłam rozmowy!

– Hę? – Zachary był w szoku i zmarszczył brwi. Tak nie powinno być, przecież mamusia jest bardzo zdolna.

Odwrócił się i rzucił Gavinowi pełne wątpliwości spojrzenie. Co jest nie tak z twoim tatusiem?

Wcześniej rano Gavin był zachwycony, słysząc od Zacharego, że Arissa idzie na rozmowę kwalifikacyjną do Graham Group. Był pewien, że na pewno dostanie tę ofertę.

Na wieść o rozczarowujących informacjach, Gavin zapytał z niepokojem: – Mamusiu, dlaczego nie dostałaś tej pracy?

– Mamusiu, a nie rozmawiałaś z asystentem? Dlaczego oblałaś rozmowę? – Zachary wpatrywał się w nią w osłupieniu. Po chwili przerwy zapytał: – Kto był tą osobą, która cię oblała?

Czy to tatusiowa sprawka? W tym samym czasie Gavin wpatrywał się w nią, czekając na solidną odpowiedź, która rozwiałaby jego wątpliwości.

Oliver i Jesse też podeszli bliżej. Oboje trzymali Arissę za ręce i pocieszali: – Mamusiu, nie smuć się. To ich strata, że cię nie zatrudnili. Poszukamy lepszych firm i damy im nauczkę, że przegapili tak dobrą kandydatkę jak ty!

Arissa uśmiechnęła się, słysząc te słowa. Poprowadziła ich do salonu i usiadła. – Wszystko szło dobrze, bez żadnych przeszkód i myślałam, że mam duże szanse. Do czasu, gdy czekając na Benjamina, spotkałam pewną kobietę i mnie wyrzuciła!

Nie spodziewała się tak drastycznego obrotu spraw jeszcze przed spotkaniem z Benjaminem.

Gavin zmrużył oczy, a na jego twarzy pojawił się pogardliwy wyraz. – Mamusiu, kim jest ta kobieta?

Czy to mogła być Danna Adams?

Gavin traktował już Arissę jak swoją mamę, a jedynym uczuciem, jakie żywił do Danny, była nienawiść.

– To narzeczona Benjamina Grahama! – Arissa spojrzała na swoje dzieci, wyrażając swój żal.

Usta Gavina lekko drgnęły, gdy to imię zabrzmiało w jego uszach. Co za bezwstydna kobieta! Przecież ona nawet nie jest narzeczoną tatusia! Chociaż myśli, że jest, tatuś nigdy jej nie uznał i wcale nie ma zamiaru się z nią żenić! Gdyby naprawdę miał taki zamiar, zrobiłby to, kiedy sprowadziła mnie z powrotem cztery lata temu. Jak bardzo jest bezczelna, żeby opowiadać naokoło, że jest narzeczoną tatusia?

– Mamusiu, nie daj się nabrać! Nigdy nie słyszałem, żeby Benjamin miał narzeczoną! – Gavin z pewnością nie chciał, by Arissa źle to zrozumiała.

Zachary spojrzał na niego, po czym odparł: – Jak śmie twoja... Jak ta kobieta śmie tak mówić?

W tym momencie Gavina zatkało na dosadną odpowiedź Zacharego, która niemal go zdemaskowała.

Uśmiechając się szeroko, Arissa była wzruszona ich opiekuńczą postawą.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki