languageJęzyk

Rozdział 17 Pierwszy prezent od mamy

Autor: Avelon Moreau 4 kwi 2026

– Hej, tatusiu. A co, jeśli mamusia chciała za ciebie wyjść, więc zabrała cudze dziecko, żeby uznać je za swoje? – dodał Jasper, podczas gdy Benjamin wciąż był zdezorientowany.

Benjamin pogładził Jaspera po głowie. Był zdumiony wyobraźnią dziecka. Kiedy przed laty Benjamin się obudził, Danna już była przy jego boku. Był wściekły z powodu jej intryg. Wtedy odeszła od niego, tylko po to, by wrócić z dzieckiem, twierdząc na podstawie testu DNA, że było ich.

W jego umyśle wciąż tkwiło niewyraźne wspomnienie, które nigdy go nie opuszczało. Było to wspomnienie innej kobiety o łagodniejszym głosie, noszącej wyjątkowe perfumy.

Przerwał swój tok myśli. *Jeśli Danna naprawdę adoptowała dziecko, a to dziecko przypadkiem jest moje, to kim dokładnie jest tamta kobieta?*

Nie było tak, że Benjamin nigdy tego nie podejrzewał. Jednak naukowo dowiedziono, że Gavin rzeczywiście był dzieckiem jego i Danny. *Czy mogła sfałszować wyniki testu DNA?*

– Tatusiu, nie chcę jej za mamusię. Chcę inną mamusię! – Jasper objął Benjamina i przytulił się do niego. Gavin nigdy nie zachowywał się tak dziecinnie w obecności Benjamina, dlatego serce mężczyzny stopniało na ten widok.

Benjamin poklepał Jaspera po głowie i powiedział: – Nie mów takich głupot!

Choć Benjamin miał swoje wątpliwości, w żaden sposób nie mógł o nich dyskutować z synem bez solidnych dowodów. Chciał uchronić syna przed niepotrzebnym wzmaganiem nienawiści do Danny.

Jasper wydął wargi. Wydawało się, że Benjamin jeszcze w pełni mu nie zaufał. *Muszę zdobyć twarde dowody, aby przekonać tatusia.* – Tatusiu, jeśli ona naprawdę nie jest moją mamusią, to czy zamiast niej byłbyś z moją biologiczną mamusią?

Benjamin nigdy nie pomyślał o takim scenariuszu. Jeśli Danna nie była matką Gavina, jak prawdziwa matka Gavina mogłaby być razem z Benjaminem, skoro on nawet nigdy nie widział jej twarzy?

Tymczasem Arissa zabrała swoją czwórkę dzieci na posiłek i zakupy, by mogły zapoznać się z otoczeniem. – Jasper, jaką czapkę wolisz?

Gavin nie był przyzwyczajony do tego, że inni ludzie nazywają go Jasperem, więc minęła chwila, zanim odpowiedział. Zachary lekko szturchnął Gavina, widząc, że Arissa jest zdezorientowana jego brakiem reakcji. – Mamusia cię woła!

Gavin oprzytomniał z rumieńcem na twarzy. – Co mówiłaś, mamusiu?

Arissa zauważyła, że nie uważał, i ścisnęła jego policzki, wskazując na sklep. – Która czapka ci się podoba?

Gavin spojrzał na dostępne czapki i odpowiedział: – Podoba mi się ta czarna!

Arissa zamarła. *Czy on nie lubi zielonego?* – Jesteś pewien?

Gavin nie miał pojęcia, dlaczego zadaje mu takie pytanie. – Tak! – odpowiedział, kiwając głową.

Arissa była zaskoczona i droczyła się z nim: – Zmieniasz styl? Czy nie lubiłeś zielonego?

Gavin zaniemówił słysząc to, ponieważ Jasper nigdy nie wspomniał, że lubi zielony.

Zachary roześmiał się, zauważając dezorientację Gavina. Martwił się, że Arissa przejrzy ich kłamstwo. – Mamusiu, on chce wyglądać fajnie!

Gavin zerknął na Zachary'ego i zaniemówił. *Co masz na myśli? To po prostu mój ulubiony kolor.*

Oliver potarł podbródek, czując, że Jasper zachowuje się dziwnie. – Czy zielony nie był twoim ulubionym kolorem? Kiedy to się zmieniło?

Gavin rzucił mu okiem i odparł z uśmieszkiem: – Czy nie wolno mi zmienić stylu?

– Ja też chcę zmienić styl! – wykrzyknął z uśmiechem Jesse. – Mamusiu, czy mogę dostać tę różową?

Arissę rozbawiła prośba Jessego. Poprosiła sprzedawcę o dwie czapki, jedną czarną i jedną różową.

Jesse natychmiast przymierzył czapkę i pokazał się pozostałym. – Jak wyglądam?

– Idealnie! – Gavin poparł Jessego. Jego wzrok spoczął na Jessem, ponieważ w czapce ten wydawał się jeszcze bardziej dziewczęcy.

– Proszę, przymierz. – Arissa kucnęła i pomogła Gavinowi założyć czapkę. Wyglądał w niej fantastycznie, a czerń jeszcze bardziej uwydatniła jego rysy.

Westchnęła, gdyż żadne z jej dzieci nie było do niej podobne. Była pewna, że przypominają swojego ojca, ale nie wiedziała, kto nim jest, ani gdzie go szukać. Nawet gdyby wiedziała, nie miałaby odwagi odszukać ich biologicznego ojca, obawiając się, że może on być nieodpowiednim człowiekiem. Wolałaby nigdy się o nim nie dowiedzieć, gdyby tak miało być.

Oliver poprawił czapkę Gavina, odwracając ją daszkiem do tyłu. – Teraz wyglądasz fajniej!

Gavin spojrzał na nich i odwrócił się do lustra. Zgodził się z opinią Olivera. – Mamusiu, chcę tę czapkę!

– Pewnie! – Arissa uwielbiała go i pogładziła po twarzy.

– Dziękuję, mamusiu! – Twarz Gavina spąsowiała z podekscytowania, ponieważ był to jego pierwszy w życiu prezent od matki.

Arissa uśmiechnęła się do niego i zapłaciła za czapki, po czym kontynuowali zakupy. Kupiła wszystko, czego potrzebowali.

Przed powrotem do domu zrobili jeszcze zakupy spożywcze na kolację.

– Mamusiu, odpocznij! My zajmiemy się kolacją! – powiedział Zachary do Arissy, gdy tylko dotarli do domu.

Arissa była wzruszona. – Wy też powinniście odpocząć. Za chwilę zrobię kolację!

– Wcale nie jesteśmy zmęczeni! – Zachary zawołał rodzeństwo i zanieśli zakupy do kuchni, po czym starannie je poukładali.

Gavin po raz pierwszy wykonywał takie obowiązki domowe. Dlatego uważał to za interesujące. Ciągle jednak odkładał produkty w niewłaściwe miejsca, doprowadzając Zachary'ego i Olivera do szału.

Jesse lekko pociągnął za róg koszulki Gavina. – Jasper, przygotujmy warzywa. Resztę zostaw im! – Jesse usiadł na krześle i zaczął przygotowywać warzywa.

Gavin był zdumiony umiejętnościami Jessego i zapytał z ciekawości: – Jesteś w tym taki dobry! Ja nie potrafię tego zrobić tak porządnie jak ty!

Jesse poczuł się zdezorientowany. – Jasper, idzie ci lepiej niż mnie. Próbujesz sprawić mi przyjemność?

Gavin szybko dodał: – Hehe. Zgadza się! – Nauczył się przygotowywać warzywa, obserwując, jak robi to Jesse.

Zachary i Oliver po schowaniu zakupów zabrali się za gotowanie potraw. Gavin stał z boku i przyglądał się z rozbawieniem.

Zachary zauważył, że Gavin jest pod wrażeniem, i uśmiechnął się z zadowoleniem. – Od teraz musimy pomagać mamusi w tych obowiązkach! Zawsze, kiedy mamusi nie ma w domu, musimy sami przygotowywać posiłki!

*Są niesamowici!* Gavin był pod wielkim wrażeniem.

– Zgadza się! Mamusia bardzo ciężko pracuje, więc musimy jej pomagać! – przyznał Jesse.

– Chcesz zamieść podłogę, czy mam to zrobić? – zapytał Oliver Gavina.

Gavin potrafił zamiatać podłogę, więc odpowiedział: – Ja to zrobię!

– Pewnie. W takim razie ja umyję podłogę mopem! – Oliver podzielił między nich obowiązki.

Arissa podeszła i była zachwycona, słysząc tę podnoszącą na duchu rozmowę swoich dzieci. Czuła, że każdy rodzaj bólu i cierpienia był tego wart, jeśli robiła to dla swoich dzieci.

– Dzieci, idźcie się bawić. Resztę zostawcie mnie! – Kazała dzieciom wyjść i zabrała się za gotowanie posiłków. Gavin nie wyszedł. Zamiast tego stał w kuchni, patrząc, jak gotuje.

Arissa spojrzała na niego i zauważyła, że na jego twarzy maluje się ciekawość. Poczuła, że coś jest nie tak. – Jesteś głodny, Jasper? Możesz w międzyczasie zjeść trochę chleba, ale uważaj, żeby nie zjeść za dużo, bo niedługo jemy kolację!

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 17: Rozdział 17 Pierwszy prezent od mamy - Pięć lat później: Zemsta z panem Grahamem | StoriesNook