Benjamin zerknął na nią, po czym opuścił głowę i kontynuował swoją pracę.
Usta Arissy wygięły się w uśmiechu. A więc jeszcze nie wziął lekarstw.
Bez zwłoki poszła po jego leki i nalała szklankę wody.
Następnie weszła do gabinetu Benjamina. – Proszę. Połknij to, zanim wrócisz do pracy.
Benjamin zmarszczył brwi. – Po prostu to tam połóż. Wezmę to później.
Widząc, że niechętnie podchodzi do zażycia l






