Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Cierpliwość Luciana pękła. Jego głos przeciął pomruki tłumu, zimny i ostry jak stal. "Zabieraj ode mnie ręce."
Jessica zamarła. Wiedziała, że nie powinna ignorować tego tonu. Jej palce drżały, gdy go puszczała, chociaż jej wargi wciąż się poruszały w gorączkowych, błagalnych szeptach. "Proszę... Mogę cię uszczęśliwić. Mogę—"
Alina wystąpiła naprzód, a jej głos brutalnie






