Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Ace szedł obok Talii swoim typowym, leniwym krokiem, z dłońmi wsuniętymi w kieszenie, jakby ta noc należała do niego. Ona unosiła podbródek wysoko, udając, że go ignoruje, chociaż jej obcasy stukały nieco szybciej niż zwykle.
"Wiesz..." jego głos był cichy, podszyty tą znajomą kpiną, "wyglądałaś dziś tam niesamowicie. Wyjątkowo gorąco."
Talia zatrzymała się, mrugając na n






