Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
W nieznanym miejscu...
Louis klęczał na zimnej, betonowej podłodze, a jego ciało drżało w snopie ostrego światła padającego na niego z góry. Krew spływała z kącika jego ust, kapiąc na koszulę, która i tak była już przesiąknięta czerwienią.
Jego twarz była zmasakrowana, spuchnięta, jedno oko miał prawie całkowicie zamknięte, ale w jego błaganiach, posyłanych w mrok, wciąż






