PERSPEKTYWA ALINY.
Moje oczy rozszerzyły się na widok osoby przede mną.
To nie był Jordan.
– Lu... Lucian. – Zająknęłam się.
Twarz Luciana była jak zwykle pusta, a fakt, że nie mogłam wyczytać jego wyrazu, sprawił, że moje serce zabiło jeszcze szybciej.
– Cześć... – wydusiłam, posyłając mu niepewny uśmiech i subtelnie zerkając w stronę drzwi, by sprawdzić, czy jest tam Jordan, ale go nie było.
– C






