PUNKT WIDZENIA ALINY.
Uśmiech zniknął z mojej twarzy. Nogi z waty odmówiły mi posłuszeństwa i opadłam ciężko na tyłek na podłogę, wpatrując się w niego szeroko otwartymi, przerażonymi oczami.
"Ja… Ja…" nie potrafiłam wydusić z siebie słowa.
"Chyba jednak miałem rację." powiedział oschle, wstając.
"Nie, Lucianie, zaczekaj!" zerwałam się na nogi, chwytając go za dłoń, zanim zdążył dotknąć klamki.
Pr






