Z PERSPEKTYWY ALINY.
"Laleczko." Jego głęboki, bogaty ton pieścił moje ucho.
Westchnienie prawie uciekło z moich ust, zanim przypomniałam sobie, że byłam trochę zła na wspomnianego mężczyznę.
"O co chodzi, Lucianie?"
"W czym?" – zapytał, jakby nie miał pojęcia, o czym mówię.
Wzięłam głęboki wdech, próbując utrzymać nerwy na wodzy. Byłam sfrustrowana, tak bardzo sfrustrowana i niebezpiecznie bliska






