PERSPEKTYWA ALINY.
Gdzieś w środku nocy otworzyłam z roztargnieniem oczy. Pokój spowijał mrok, ale czułam, że ktoś obserwuje mnie z cieni.
To nie był Lucian.
Wiedziałabym, gdyby to był on. Nie poczułam tego znajomego, przyjemnego dreszczu, który często towarzyszył mi w jego obecności. Zamiast tego miałam wrażenie, jakby po moim ciele pełzały tysiące owadów.
– Obudziłaś się. Dobrze. – Z cienia dobi






